Blog o Rosji. O polityce, historycznej również, relacjach władza-obywatel, ludziach opozycyjnie myślących, Moskwie.
RSS
niedziela, 31 maja 2009

Nacbole

Siły specjalne OMON uniemożliwiły opozycyjnej koalicji Inna Rosja zorganizowanie w centrum Moskwy demonstracji przeciwko Władimirowi Putinowi i jego rządowi. Zatrzymano około 25 osób, które mimo braku zgody władz próbowały dostać się na otoczony przez milicję Plac Triumfalny, gdzie planowały swoją manifestację.

Wśród zatrzymanych jest lider zdelegalizowanej Partii Narodowo- Bolszewickiej (PNB) Eduard Limonow.

Aktywistom Innej Rosji - głównie narodowym bolszewikom ("nacbolom") Limonowa - udało się na krótko rozwinąć na ulicy Twerskiej transparent z hasłem "Rosja bez Putina" i odpalić kilka flar.

Urząd miasta odmówił zgody na demonstrację radykalnej opozycji, argumentując, że na tę samą godzinę na Placu Triumfalnym zaplanowano imprezę z okazji przypadającego 1 czerwca Dnia Dziecka.

Eduard Limonow

Władze wysłały przeciwko Innej Rosji około 500-600 milicjantów.

Politkowska  w swoim dzienniku buntu "Udręczona Rosja" sporo miejsca poświęciła nacbolom. Uważała ich za ważny element opozycji. Opisywała ich akcje protestacyjne, głodówki itp., a także jeden z pokazowych procesów z 2005 roku.

Napisała: "Kreml obawia się przede wszystkim, żeby tacy jak oni nie zarazili wirusem protestu reszty społeczeństwa. Po sprawie Jukosu potrzebuje jeszcze jednego pokazowego procesu tych, którzy ośmielają się mysleć inaczej. Nacbole domagają się zakończenia wojny w Czeczenii, dymisji Putina i jego antyspołecznego rządu. Przy tym nie chuliganią, tylko czytają książki i próbują zrozumieć świat. I to ma się im za złe. A jeszcze w dodatku są hardzi: choć stosowano wobec nich haniebne metody, tak częste w naszych więżieniach, żaden nie dał się złamać i nie prosił o litość".

Politkowska pisała również: "Dlaczego chodzę na proces nacbolów i o nim piszę? Nie zgadzam się z ideologią narodowo-bolszewicką i mysl Limonowa o przebudowie rosyjskiego społeczeństwa jest mi całkowicie obca. Ale uważam, że trzeba z nacbolami walczyć w otwartej dyskusji. Musisz być pewien swoich racji. [..] Zastosowanie siły tylko wzmacnia zwalczaną ideologię. Władza boi się dyskusji z Limonowem. Woli wsadzić do więzienia jego zwolenników, sądzą, że to ich wyleczy. A oni tam się tylko radykalizuję".

PS. Zapraszam na mojego bloga http://KryzysowaUkraina.blox.pl.

18:25, gosporosja
Link Komentarze (2) »
piątek, 29 maja 2009

fot. T. KułakowskiSprawą zabójstwa opozycyjnej rosyjskiej dziennikarki Anny Politkowskiej zajmie się Sąd Najwyższy Rosji. Materiały sprawy i skarga kasacyjna Prokuratury Generalnej zostały przekazane z Moskiewskiego Okręgowego Sądu Wojskowego do Kolegium Wojskowego Sądu Najwyższego. Data rozprawy w Sądzie Najwyższym zostanie ustalona później.

W lutym ława przysięgłych Moskiewskiego Sądu Wojskowego uznała, że śledztwo nie wykazało winy oskarżonych, zostali więc wypuszczeni na wolność.

Na ławie oskarżonych zasiadało dwóch Czeczenów i były oficer MSW, a także podpułkownik FSB niezwiązany bezpośrednio ze sprawą zabójstwa dziennikarki, z którego powodu proces toczył się przed sądem wojskowym. Przedstawicielka Prokuratury Generalnej zapowiedziała wtedy odwołanie się od tego wyroku.

Źródło: IAR

14:46, gosporosja
Link Dodaj komentarz »

Afisz przedstawienia„Ja Anna Politkowska” to tytuł przedstawienia wystawianego obecnie w jednym z paryskich teatrów. Sztuka francuskiego autora jest formą hołdu dla zamordowanej rosyjskiej dziennikarki.

Autorem sztuki „Ja Anna Politkowska” jest Jean-Jacques Greneau, a wystawia ją paryski teatr Cartoucherie. W tej kameralnej sztuce występuje jedna tylko aktorka, Katy Grandi, która podjęła się również reżyserii przedstawienia.

Jean-Jacques Greneau chciał, by jego sztuka była czymś więcej niż hołdem dla dziennikarki, która walczyła o prawa człowieka. W omówieniu przedstawienia autor podkreślił, że chce „nieść dalej jej głos i utrwalać jej słowa w naszych sumieniach i w naszych teatrach i czynić to, co ona zawsze ośmielała się robić - wykraczać poza swój obowiązek”. Jean-Jacques Greneau dodaje, że od czasu zabójstwa Anny Politkowskiej nic się w Rosji nie zmieniło.

Autor sztuki „Ja Anna Politkowska” pisze często teksty teatralne poświęcone sytuacji kobiet w różnych krajach.

Źródło: IAR

Zapraszam także na bloga poświęconego Ukrainie: http://kryzysowaukraina.blox.pl

10:31, gosporosja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 maja 2009

Garri Kasparow wezwał w Warszawie międzynarodową opinię publiczną, by nie popierała reżimu Władimira Putina. Wielkorotny szachowy mistrz świata, jeden z liderów rosyjskiej opozycji przyjechał do Polski na zaproszenie Festiwalu Planete Doc Review, na którym zaprezentowano wczoraj holenderski film poświęcony jego osobie "W świętym ogniu rewolucji". Kasparow - jeden z inicjatorów ruchu "Solidarnost" tłumaczył, że udzielane przez zachodnich przywódców nieograniczone polityczne wsparcie Putina podcina skrzydła rosyjskiej opozycji:

My nie potrzebujemy żadnej szczególnej pomocy krajów zachodnich. Jesteśmy zadowoleni, kiedy wy obywatele wspieracie nas moralnie. Nie potrzebujemy szczególnej pomocy, prosimy tylko o jedno, by nie popierać reżimu Putina. Kiedy my mówimy o tym, że w Rosji gwałcone są prawa demokratyczne, że panuje tu reżim totalitarny, to kremlowska propaganda pokazuje fotografie ze spotkań Putina z Bushem, Blairem, Schroederem, Merkel, Berlusconim i innymi.

Lider rosyjskiej opozycji zarzucił części kręgów politycznych na Zachodzie niezrozumienie sytuacji w jego kraju. Przekonywał, że w Rosji nie zaistniała prawdziwie wolna konkurencja ani w sferze politycznej, ani gospodarczej:

Jeśli dziś przeanalizowalibyśmy sytuację na podstawie ogólnie przyjętych kryteriów demokracji jak wolne wybory, niezależna prasa czy niezawisłość sądów to na politycznej mapie świata Rosja sytuuje się gdzieś pomiędzy Białorusią a Wenezuelą. To bardzo nieprzyjemna prawda, której nie chcą przyznać przedstawiciele państw zachodnich, bo przyznanie tego faktu, zmuszałoby do jakiejś reakcji.

Garri Kasparow pytany o obecną politykę polskiego rządu normalizacji stosunków z Rosją ocenił, że to postawa podobna do tej, jaką reprezentuje reszta partnerów z Unii Europejskiej. Dziwił się także zaproszeniu premiera Władimira Putina obok kanclerz Niemiec na uroczystości70. rocznicy wybuchu Drugiej Wojny Światowej do Polski:

Między Niemcami, a Rosją Putina jest ogromna różnica. Niemcy uznały winę hitlerowskich Niemiec, a Putin nie przyznaje się do żadnych win i w tym sensie jest spadkobiercą Stalina. Zaproszenie Putina na uroczystości pierwszego września to decyzja polskiego rządu. Ja nie nie jestem Polakiem, dlatego nie mnie oceniać tę sprawę, ale według mnie to próba niegodnymi środkami przykrycia mrocznej karty w stosunkach polsko-rosyjskich.

Garri Kasparow podziękował też za spotkanie z Lechem Wałęsą i zadeklarowane przez przywódcę "Solidarności" wsparcie polityczne dla rosyjskij opozycji. Kasparow tłumaczył, że zainicjowany w ubiegłym roku ruch "Solidarnost" nawiązuje do polskiej "Solidarności", która jest symbolem walki i zwycięstwa z totalitaryzmem komunistycznym. Jak dodał, Wałęsa sam zaproponował, że przyjedzie do Rosji, by wesprzeć tamtejszą "Solidarnost".

Wałęsa sam zaproponował, że przyjedzie do Rosji, żeby - jak to ujął - przypomnieć sobie młodość. Kiedy powiedziałem, że nie będziemy w stanie zagwarantować mu bezpieczeństwa i wszystko może się zdarzyć, Wałęsa uśmiechnął się i odparł: "Dawno nie byłem w więzieniu". Spróbujemy zorganizować taki przyjazd Wałęsy w Rosji. Jeśli uda się to zrobić to będzie to kolosalne wsparcie dla naszych działaczy i poważny cios dla władz.

Kasparow pytany o to, czy znajomość szachów pomaga mu w polityce, odparł, że w tej grze obowiązują jakieś zasady, a Kreml zmienia zasady, kiedy chce. W tej sytuacji jego ugrupowanie nie koncentruje się na długofalowej strategii, tylko na strategii przetrwania.

Źródło; IAR

17:16, gosporosja
Link Komentarze (1) »
czwartek, 07 maja 2009

Zdecydowana większość Rosjan - 80 procent - uważa, że prezydent Dmitrij Miedwiediew kontynuuje politykę swojego poprzednika Władimira Putina. Tylko 2 procent badanych uważa, że prowadzi zupełnie inną politykę. Przypada 1. rocznica objęcia urzędu prezydenta przez Dmitrija Miedwiediewa.

Z sondażu przeprowadzonego przez ośrodek socjologiczny Lewady wynika, że tylko 12 procent Rosjan wierzy, iż prezydent Miedwiediew ma realną władze w państwie. Rok temu uważało tak 17 procent badanych. Jedna trzecia Rosjan sądzi, że władza w Rosji nadal jest w rękach Władimira Putina, pełniącego obecnie urząd premiera. Niemal połowa uczestników sondażu jest przekonana, że władza jest zarówno w rękach Dmitrija Miedwiediewa, jak i Władimira Putina.

Komentatorzy zwracają uwagę, że dla Dmitrija Miedwiediewa rok urzędowania okazał się niełatwy. Najpierw była wojna z Gruzją, później pojawił się kryzys finansowy.

Źródło: IAR

18:46, gosporosja
Link Dodaj komentarz »