Blog o Rosji. O polityce, historycznej również, relacjach władza-obywatel, ludziach opozycyjnie myślących, Moskwie.
RSS
niedziela, 19 grudnia 2010

Kadyrow na okładceCzeczeński prezydent Ramzan Kadyrow, który jeszcze rok temu nawoływał do likwidacji Ukrainy, dziś widnieje na plakatach rozwieszonych w stolicy tego kraju, Kijowie.

Zdjęcie Kadyrowa znalazło się na billboardach reklamujących tygodnik "Profil", któremu udzielił wywiadu, zachęcając Ukraińców do inwestowania w Czeczenii.

"Czeczenia - kraj, który odrodził się z popiołów" - głosi tytuł rozmowy z Kadyrowem.
Prezydent Czeczenii udzielił wywiadu na początku grudnia, kiedy przyleciał do Kijowa na mecz bokserski z udziałem swego rodaka, Zaurbeka Bajsangurowa. Choć wizyta była nieoficjalna, na lotnisku powitał go rosyjski ambasador na Ukrainie, Michaił Zurabow.

W grudniu 2009 roku ukraińskie media emocjonowały się wypowiedzią Kadyrowa dla brytyjskiego dziennika "Daily Telegraph", w której namawiał on do ostatecznego rozwiązania problemu m.in. niepodległej Ukrainy.
"Gruzja, Osetia Południowa, Ukraina - wszystko to będzie trwało i trwało. To jakaś rosyjska dolegliwość. Czy musimy to ciągle znosić, jeśli można to zlikwidować raz i na zawsze? Jesteśmy wielkim państwem, mamy i armię, i sprzęt. Musimy przejść do ataku" - oświadczył wówczas czeczeński prezydent.
Kadyrow, były rebeliant, który przeszedł na stronę Kremla, jest prezydentem Czeczenii od 2007 roku. Wcześniej przez dwa lata był premierem tej republiki położonej na rosyjskim Północnym Kaukazie.

Uchodzi za faworyta Władimira Putina. W 2004 roku podczas wyborów prezydenckich w Rosji kierował jego sztabem wyborczym w Czeczenii. W sierpniu 2009 roku zaproponował, by Putin został dożywotnim prezydentem Rosji.
Kadyrow nie przyjeżdżał na Ukrainę, kiedy władzę sprawował tu prozachodni prezydent Wiktor Juszczenko. W lutym stanowisko szefa państwa ukraińskiego zajął określany mianem prorosyjskiego polityka Wiktor Janukowycz.

Źródło: PAP

czwartek, 16 grudnia 2010

Przez 4,5 godziny słuchałem dziś telemostu premiera Putina z rosyjskim narodem. Było o wszystkim i o niczym, ale moją uwagę zwrócił wątek dotyczący Michaiła Chodorkowskiego. Podczas wielogodzinnego programu, w którym odpowiada na pytania telewidzów, rosyjski premier odniósł się do sprawy Chodorkowskiego, odsiadującego wyrok więzienia.

"Złodziej powinien siedzieć w więzieniu" - tak odpowiedział na pytanie jednej z dzwoniących do studia kobiet Władimir Putin.

Putin przekonywał, że Chodorkowskiemu udowodniono wiele przestępstw gospodarczych, w tym niepłacenie podatków, czym naraził budżet państwa na straty w wysokości miliardów rubli (milionów złotych). Porównał Michaiła Chodorkowskiego do amerykańskiego finansisty Bernarda Madoffa, który oszukał swoich klientów na kwotę 65 miliardów dolarów. Jak podkreślił, skoro Madoffa skazano na 150 lat więzienia, to wyrok dla Chodorkowskiego musi być surowy.

Władimir Putin podkreślił również, że szef służby bezpieczeńswa Jukosu siedzi w więzieniu za morderstwo. Jak przekonywał, ludzie Chodorkowskiego zlikwidowali mera jednego z naftowych miast i zamordowali kilka innych osób. Premier zwrócił uwagę, że sąd sprawiedliwie zajmie się tymi wszystkimi przestępstwami.

Michaił Chodorkowski odsiaduje już wyrok ośmiu lat więzienia za rzekome przestępstwa gospodarcze. Jego kłopoty zaczęły się, gdy zaczął otwarcie zaczął krytykować ówczesnego prezydenta Rosji Władimira Putina, zarzucając mu tolerowanie korupcji.

W 2003 roku Chodorkowski został aresztowany za oszustwa gospodarcze. Dwa lata później został skazany i trafił do więzienia na Syberii. Rok temu wytoczono mu kolejny proces. W październiku prokuratura zażądała dla Chodorkowskiego 14 lat więzienia. Prokuratorzy oskarżyli go o pranie brudnych pieniędzy i kradzież znacznej ilości ropy naftowej.

27 grudnia będzie ogłoszony wyrok w drugim procesie byłego szefa koncernu naftowego Jukos.

Prawnik Michaiła Chodorkowskiego zarzucił premierowi Putinowi, że próbuje wywrzeć nacisk na decyzję sądu w sprawie byłego właściciela Jukosu.

niedziela, 05 grudnia 2010

Komorowski i Miedwiediew, Moskwa, 9 maja 2010Po ośmiu latach do Polski z oficjalną wizytą przyjeżdża prezydent Rosji. Będzie to trzecia wizyta rosyjskiego przywódcy (po Borysie Jelcynie w 1993 r. i Władimirze Putinie w 2002 r.). Dmitrij Miedwiediew spędzi nad Wisłą dwa dni. Co się szykuje? Pakiet dokumentów do podpisania, rozmowy o śledztwie katyńskim, współpracy prawnej, gospodarczej, społecznej...

Dziennikarze i eksperci od wielu miesięcy spekulowali, czy prezydent Dmitrij Miedwiediew przywiezie do Polski na "św. Mikołaja" kolejne tomy akt ze śledztwa katyńskiego, które w latach 1990-2004 prowadziła rosyjska Główna Prokuratura Wojskowa. Rosyjscy śledczy przekazali jednak dokumenty polskim dyplomatom w Moskwie przed wizytą Miedwiediewa, bez rozgłosu. Było to zaskoczeniem dla naszego MSZ, bowiem wszyscy się spodziewali, że akta przekaże sam prezydent. Miała to być niespodzianka, ale kolejnych nie należy się chyba spodziewać.

Ale o temacie Katynia na pewno prezydent Bronisław Komorowski będzie chciał porozmawiać, ponieważ w tej sprawie organa rosyjskie mają wciąż wiele do zrobienia. Przekazanie w sumie już 137 spośród 183 tomów akt dokumentów należy odbierać jako pozytywny sygnał, lecz nie ma w tym pakiecie materiałów "tajnych" i "ściśle tajnych". A zdaniem historyków, to one mogą być kluczowe w kontekście doprowadzenia do wznowienia śledztwa i zmiany jego konkluzji. Chodzi o przekwalifikowanie mordu katyńskiego ze "zbrodni pospolitej", która uległa przedawnieniu 10 lat po tragedii, na "zbrodnię wojenną" i "zbrodnię przeciwko ludzkości", które są bezterminowe.

Ważne jest także zdobycie wiedzy, dlaczego śledztwo katyńskie umorzono, i jaka instytucja utajniła jego postanowienia. Wiadomo jedynie, że uczyniono to na polecenie Międzyresortowej Komisji ds. Ochrony Tajemnicy Państwowej.

- Odtajnianie dalszych materiałów jest bezdennie konieczne.  W Rosji ten proces napotyka na bardzo duże trudności, czego przykładem jest ociąganie się organów odpowiedzialnych za utajnienie. Mało tego, żaden z nich nie chce się przyznać, kto podjął tę decyzję. Ten proces będzie jednak postępował, mimo że wolniej, niż byśmy sobie tego życzyli – mówi prof. Adam Daniel Rotfeld, współprzewodniczący Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych.

Sprawa Katynia to nie jedyny temat, który będzie omówiony przez prezydentów Polski i Rosji. Miedwiediew i Komorowski przedyskutują kwestie katastrofy smoleńskiej i podejmą decyzję, jak wspólnie uczcić pamięć ofiar i oddać im hołd w rocznicę tragedii. Na razie nie wiadomo, jakie plany ma Moskwa na uczczenie 10 kwietnia przyszłego roku.

Politycy podpiszą także pakiet dokumentów. Jednym z nich ma być deklaracja o współpracy w modernizacji Rosji, przede wszystkim gospodarki. Być może Dmitrij Miedwiediew wyjaśni, jak Polska miałaby pomóc Rosji w modernizacji tego sektora. Nieoficjalnie mówi się, że Warszawa chętnie podzieli się wiedzą z zakresu funkcjonowania małych i średnich przedsiębiorstw oraz walki z korupcją. Polska może też pomóc przy reformach: samorządowej, administracyjnej czy sądowniczej.

Z drugiej strony, polskie władze chciałyby mieć pewność dostaw rosyjskiego gazu i ropy do Polski, a także otrzymać zielone światło do inwestowania nad Wołgą, bez dyskryminacji na trudnym, korupcjogennym rosyjskim rynku.

Kolejne umowy dotyczą współpracy w zakresie transportu morskiego, a także ochrony Bałtyku przed zanieczyszczeniami. Politycy podpiszą także memorandum o współpracy pomiędzy prokuraturami. Chodzi o dokument, który ułatwi współpracę, szczególnie w kontekście śledztwa dotyczącego katastrofy pod Smoleńskiem. Rozmowy na ten temat toczą się już od wczoraj, czyli od przylotu prokuratora generalnego Rosji Jurija Czajki.

Współpraca prawna będzie także tematem rozmów plenarnych, które odbędą się po spotkaniu Miedwiediewa i Komorowskiego w cztery oczy. W rządowym i eksperckim gronie porozmawiają między innymi ministrowie sprawiedliwości – Krzysztof Kwiatkowski i Aleksander Konowałow. Omówią dwie umowy, które są niezbędne dla lepszej współpracy wymiarów sprawiedliwości – po tym, jak katastrofa smoleńska obnażyła zaniedbania w tej sferze.

Pierwsza umowa dotyczy spraw cywilnych i zakłada decentralizację współpracy prawnej. Wejście dokumentu w życie umożliwi bezpośrednią współpracę polskich i rosyjskich sądów, bez pośrednictwa organów centralnych. Druga umowa, w sprawach karnych, umożliwi powoływanie wspólnych polsko-rosyjskich zespołów śledczych. Celem jest zbliżenie obu systemów prawnych poprzez uproszczenie przepisów i dostosowanie ich do Europejskiej Konwencji o pomocy prawnej w sprawach karnych.

Z wizytą Miedwiediewa zbiega się także prezentacja publikacji "Białe Plamy, Czarne Plamy. Sprawy trudne w stosunkach polsko-rosyjskich w latach 1918-2008". Nie jest to przypadek, bowiem być może wezmą w niej udział prezydenci. Wielostronicowa książka jest efektem prac Polsko-Rosyjskiej Grupy do spraw Trudnych, której współprzewodniczą profesor Adam Rotfeld i profesor Anatolij Torkunow. Pod redakcją obu naukowców ukazuje się dziś publikacja.

Jest to unikatowe dzieło, w którym zinwentaryzowano wszystkie sprawy trudne w stosunkach polsko-rosyjskich z ostatnich 90 lat. Są zatem "białe plamy", czyli tematy przemilczane, oraz "czarne plamy" - fałszerstwa historyczne, takie jak zbrodnia katyńska w okresie bytności ZSRR.

Publikacja jest podzielona na kilkanaście chronologicznych odcinków. Poszczególne fakty i okresy historyczne interpretuje polski i rosyjski autor, w osobnych artykułach. Omawiane w nich sprawy trudne to, oprócz zbrodni katyńskiej, wojna polsko-bolszewicka 1920 roku i sytuacja radzieckich jeńców wojennych, Jałta i ład polityczny w Europie po II wojnie światowej, wprowadzenie stanu wojennego w Polsce w 1981 r., a także sprawy gospodarcze, czyli kto kogo utrzymywał w okresie komunizmu.

Publikacja "Białe plamy, czarne plamy" jest jednocześnie rekomendacją dla dalszych prac Grupy do spraw Trudnych, której prace pozytywnie ocenią prezydenci, tak jak czynili to wcześniej szefowie rządów i dyplomacji. Natomiast Grupą w formie instytucjonalnej mają być Polsko-Rosyjskie Centra Dialogu i Porozumienia, które w Warszawie i Moskwie mają ruszyć na początku przyszłego roku.

- Spodziewam się, że przy okazji wizyty prezydenta Miedwiediewa odbędzie się symboliczna inauguracja obu centrów. Prace legislacyjne po naszej stronie zmierzają do zakończenia, w ubiegły wtorek rząd przyjął projekt ustawy. Po stronie rosyjskiej prace również są zaawansowane. Jest zatem okazja, by polską opinie publiczną o tym poinformować – mówi pełnomocnik ministra kultury ds. utworzenia Centrum dr Sławomir Dębski.

Centra mają zająć się tym, by białe i czarne plamy historyczne był dogłębnie przebadane, zarówno przez rosyjskich, jak i polskich specjalistów. Finansowane z budżetu państwa placówki mają do tego zachęcać głównie młodych naukowców, którzy będą mogli liczyć na stypendia, o ile zajmą się tematyką stosunków polsko-rosyjskich. Jednak nie tylko historia będzie poddawana badaniom. Twórcy Centrów przekonują, że deficyt mamy także w dzisiejszych relacjach polsko-rosyjskich, zarówno w sferze kultury, jak również wymianie naukowej, młodzieżowej etc.

Po południu prezydenci wezmą udział w posiedzeniu polsko-rosyjskiego Forum Dialogu Obywatelskiego, które poprowadzi reżyser Krzysztof Zanussi. To kolejna, społeczna platforma spotkań, równie istotna dla dalszej "demilitaryzacji" stosunków polsko-rosyjskiej.

piątek, 03 grudnia 2010

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdza, że Rosjanie przekazali Polsce wczoraj kilkadziesiąt tomów akt ze śledztwa katyńskiego. Prowadziła je rosyjska Główna Prokuratura Wojskowa w latach 1991-2004, po czym śledztwo umorzyła, a postanowienia i dokumenty utajniono.

Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Marcin Bosacki powiedział IAR, że resort dyplomacji pozytywnie odbiera przekazanie Polsce dokumentów. Jak dodał, są to materiały z różnych lat i różnych etapów śledztwa. Zdaniem Marcina Bosackiego, przekazanie akt jest ważnym i pozytywnym gestem.

Jest to trzecia transza dokumentów przekazanych przez stronę rosyjską. Pierwsze 67 akt tomów otrzymał w maju pełniący wówczas obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski. Kolejne 20 tomów trafiło do polskiego Instytutu Pamięci Narodowej we wrześniu.

Dałacz organizacji badającej między innymi zbrodnię katyńską „Memoriał” Aleksandr Gurjanow uważa, że to kolejny krok władz Rosji, świadczący o rzeczywistej chęci poprawy stosunków z Polską.

Rozmawiałem na ten temat z historykiem i znawcą Rosji profesorem Wojciechem Materskim. Jak powiedział, przekazanie materiałów to pozytywny sygnał, ale to wyłącznie gest dobrej woli. Jego zdaniem, kluczowa pozostaje zmiana konkluzji prawnej zbrodni, która została przez rosyjską prokuraturę wojskową zakwalifikowana jako "przestępstwo pospolite", które uległo przedawnieniu 10 lat po tragedii w lesie katyńskim. W opinii historyka, należałoby wszcząć nowe śledztwo - tak, by uznano zabójstwo polskich oficerów za zbrodnię wojenną, która nie ulega przedawnieniu. Jego zdaniem, szansą na wznowienie śledztwa jest znalezienie nowych materiałów. - "W archiwach rosyjskich stosunkowo łatwo znaleźć te dokumenty, tylko trzeba chcieć je znaleźć" - powiedział historyk.

Przekazanie materiałów ze śledztwa poprzedza zapowiedziana na poniedziałek wizytę prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w Warszawie. Wczoraj na konferencji prasowej w rosyjskim MSZ-cie sugerowano, że wizyta Miedwiediewa będzie obfitowała w niespodzianki i gesty przyjaźni wobec narodu polskiego.
Wciąż nie wiadomo jednak, dlaczego i na czyje polecenie postanowienia śledztwa zostały utajnione.


PRZECZYTAJ KONIECZNIE WYWIAD Z ALEKSANDREM GURJANOWEM Z MEMORIAŁU !!!

Źródło= własne+IAR