Blog o Rosji. O polityce, historycznej również, relacjach władza-obywatel, ludziach opozycyjnie myślących, Moskwie.
RSS
poniedziałek, 28 listopada 2011

Gdy amerykańscy dyplomaci w ujawnionych przez portal WikiLeaks poufnych depeszach określili tandem Władimir Putin-Dmitrij Miedwiediew mianem Batmana i Robina, rozbawiło to zainteresowanych Rosją. Prezydent Miedwiediew-Robin, młodszy pomocnik premiera Putina-Batmana, miał tylko wykonywać polecenia swojego szefa.

Dziś czas Robina dobiega końca, a w Rosji powstaje kolejny znany już film pt. "Powrót Batmana". Już bez demokratycznej fasady, bez tzw. tandemokracji, stery państwa ponownie obejmie Władimir Putin, który może być prezydentem przez kolejne dwie kadencje. Od 2012 r. będą one trwały przez 6 lat każda, a nie 4 lata, jak obecnie. Putin zatem ma szansę przegonić samego Leonida Breżniewa, jeżeli do przyszłych 12 lat dodamy jego prezydenturę z lat 2000-2008. Stery ZSRR Breżniew trzymał "tylko" 18 lat.

Wczoraj Władimir Putin był gwiazdą wyreżyserowanego show, które odbyło się w hali sportowej na "Łużnikach" w Moskwie. Bezkonkurencyjny premier został w obecności 11 tys. delegatów jednogłośnie wybrany na kandydata. "Rosja, Putin, razem zwyciężymy!" - skandował rozentuzjazmowany tłum, który nie pozwalał Putinowi przemówić.

- Całe moje życie było skoncentrowane na służenie ojczyźnie, na wszystkich jego etapach. Jeżeli ludzie powierzą mi wysokie stanowisko, zrobię wszystko, żeby rezultaty naszej pracy były godne. Żeby życie w kraju stawało się lepsze i piękniejsze - powiedział Władimir Putin.

Po chwili zaprosił na scenę swojego obecnego "zmiennika" na Kremlu Dmitrija Miedwiediewa. - Razem zwyciężymy. Putin to najpopularniejszy, najbardziej doświadczony i najskuteczniejszy polityk współczesnej Rosji - perorował Miedwiediew z uśmiechem na twarzy. Zaapelował do wyborców o głosowanie na Jedną Rosję w zbliżających się wyborach parlamentarnych 4 grudnia, a także na Władimira Putina w wyborach prezydenckich 4 marca 2012 r.

Listę wyborczą do Dumy Państwowej otwiera Dmitrij Miedwiediew i eksperci wskazują, że zostanie on premierem - w nagrodę za dobrze wykonywane względem swojego szefa zadania na Kremlu.

Analitycy rosyjscy oceniają, że wystąpienie Putina miało na celu przypomnienie wyborcom, kto rządzi w Rosji i na kogo należy głosować w zbliżających się wyborach do Dumy Państwowej. Elita polityczna obawia się, że Jedna Rosja nie odniesie tak spektakularnego sukcesu jak podczas poprzednich wyborów, kiedy zdobyła większość konstytucyjną. Wystąpienie Putina miało podpompować agitacyjny balon. Tym bardziej, że społeczeństwo rosyjskie zaczyna odczuwać zmęczenie polityką Władimira Putina, a sam przywódca został tydzień temu po raz pierwszy publicznie wygwizdany. Zdarzyło się to podczas przemówienia po walce rosyjskiego mistrza mieszanych sztuk walki Fiodora Jemelianienki.

Wybory do Dumy Państwowej mają być sprawdzianem popularności elity firmowanej przez Putina, dlatego premier kilka dni temu pogroził kierownictwu Jednej Rosji, że musi uzyskać jak najlepsze wyniki w wyborach parlamentarnych. Tłumaczył liderom partii, że nie może być rozdrobnienia w parlamencie, bowiem grozi to kryzysem, jak w państwach Unii Europejskiej czy Stanach Zjednoczonych.

Zamianę ról na Kremlu, którą ogłoszono 24 września, od początku krytykują nieliczni, pozaparlamentarni opozycjoniści. - Będę starał się przekonać społeczeństwo, że u nas nie ma żadnych wyborów, tylko imitacja. Mamy do czynienia z mechaniczną specoperacją, której celem jest utrzymanie władzy. Wyborów nie mieliśmy już dawno - mówił mi jakiś czas temu były wicepremier Borys Niemcow, jeden z największych oponentów Putina. Kierowana przez Niemcowa Partia Wolności nie została dopuszczona do grudniowych wyborów parlamentarnych.