Blog o Rosji. O polityce, historycznej również, relacjach władza-obywatel, ludziach opozycyjnie myślących, Moskwie.
RSS
niedziela, 25 listopada 2007

Dość często powracam do dziennika buntu Politkowskiej pt. "Udręczona Rosja". Jest to książka przerażająca i porażająca pod każdym względem. Zdegenerowana władza Federacji Rosyjskiej zionie patlogią w każdym akapicie, a przecież Rosjanie to tacy dobrze ludzie...

Zanim terroryści zaatakowali szkołę w Biesłanie (1 września 2004 roku), Politkowska opisywała patologie inguskiej republiki. Bywała tam, spotykała się z mieszkańcami. Jej geneza ataku terrorystów na szkołę w Biesłanie (z których większość to Ingusze) jest bardzo krótka:

To, co się dzieje w tym regionie, jest wszystkim, tylko nie "operacją antyterrorystyczną". Wręcz przeciwnie - prowokuje najokrutniejsze formy terroru. W czerwcu 2004 roku bojownicy najechali Inguszetię. W odwecie "siłowiki" [służby siłowe jak milicja, specnaz, OMON] wymordowały i wsadziły do więzienia mnóstwo niewinnych ludzi. I potem mieliśmy odwet bojowników - atak na szkołę w Biesłanie.

I tak w kółko. Spirala przemocy nakręca się. Wet za wet. Nieustannie leje się krew i giną niewinni ludzie.

W kwietniu 2004 roku Anna była w Inguszetii. Opisuje to w dzienniku na początku II części. Na wieść o przybyciu Politkowskiej, pod jej hotelowym pokojem ustawiła się kolejka mieszkańców Inguszetii, gdyż w ich kraju zapanował terror, przy cichym poparciu namiestnika Putina, prezydenta republiki niejakiego Ziazikowa. Ludzie skarżą się Annie, że giną ich dzieci i bliscy, że nikt nie jest w stanie im pomóc. Lokalne media milczą, administracja republiki kontroluje przepływ informacji. Rodziny są zmuszone prowadzić śledztwo na własną rękę. Często FSB siłą zamyka im usta. Ktoś piśnie słówko, nocą może zostać wywieziony samochodem bez tablic rejestracyjnych do siedziby FSB i przepaść bez wieści. Inne formy nacisku: nagle zwolnieni są z pracy członkowie najbliższej rodziny i krewni, nikt ich nie chce zatrudnić w innym miejscu.

Mnie najbardziej w pamięci utkwił fragment, jak Ingusze godzinami oczekiwali pod drzwiami Anny, by móc się z nią podzielić swoim beznadziejnym losem. Anna tak to opisuje:

Pukanie do drzwi. Jestem w hotelu w Nazraniu. Na korytarzu ustawiła się kolejka starszych ludzi. To matki i ojcowie tych, któzy zostali porwani i zamordowani w ciągu ostatnich miesięcy. W ich sprawach nie toczy się żadne śledztwo. Przybyli zapewniają mnie, że zamaskowane odddziały federalncyh dzień i noc grasują po Inguszetii, "strzelając do ludzi jak do kaczek". [...] W hotelowym korytarzu wciąż czeka dużo ludzi. Jeszcze tylko w Czeczenii ludzie potrafią tak stać godzinami w kolejce do dziennikarza, jak za sowieckiej władzy po kiełbasę. Kieruje nimi rozpacz: pomimo największych starań nie są w stanie odnaleźć śladów porwanych i zaginionych bez wieści bliskich...

Komentarz wydaje się tu zbędny. Dramatyczny obraz Rosji pojawia się w tej książce. Tym bardziej warto ją przeczytać...

O dzienniku Anny pisałem także tutaj. Polecem także recenzje "Udręczonej Rosji" Wacława Radziwinowicza z "Gazety Wyborczej" oraz Piotra Kępińskiego z "Dziennika". Zapraszam do waszych opinii i recenzji!!!

13:36, gosporosja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 listopada 2007

Witam po dłuższej przerwie, spowodowanej jakże ważnymi wyborami parlamentarnymi oraz misją reporterską na Lubelszczyźnie (poszukiwałem bursztynów).

Otóż chciałbym powrócić do piątej rocznicy ataku terrorystów na teatr na Dubrowce (23 października).

Przyczyny dwie: 1. Anna Politkowska negocjowała wtedy z czeczeńskimi terrorystami; 2. przeprowadzałem rozmowę z Bartłomiejem Sienkiewiczem, współzałożycielem Ośrodka Studiów Wschodnich, jednego z lepszych ekspertów od współczesnej Rosji i generalnie postradzieckich - demokratycznych bądź nie - republik.

Zatem po kolei. Anna Politkowska weszła do teatru jako jedna z ostatnich negocjatorek. To był drugi bądź trzeci dzień przetrzymywania zakładników, którzy przyszli obejrzeć spektakl "Nord Ost". Politkowska była w szoku, gdy zakładnicy i terroryści powiedzieli jej, że najbardziej potrzebują wody i jedzenia. Dziwiła się, że władze jeszcze tego nie zagwarantowały.

 

Natomiast w rozmowie z moją skromną osobą Bartłomiej Sienkiewicz na temat Dubrowki powiedział:

 

- Najważniejszym elementem tego wydarzenia był kontekst polityczny, w jakim to się odbywał. Atak terrorystyczny na teatr nastąpił w czasie, gdy z Kremla zaczęły nadchodzić sygnały o gotowości porozumienia się z Czeczenami. Wyglądało to tak, jakby Kreml sondował, na ile Czeczeni są w stanie zawrzeć pokój. I wtedy nastąpił atak na Dubrowkę, który radykalnie zmienił sytuację. Dla mnie Dubrowka jest tragicznym wydarzeniem w Rosji, jak i elementem pewnego rysu - mianowicie skłonności do erupcji przemocy, które stają się punktami zwrotnymi w polityce wewnętrznej Rosji. [...] Mieliśmy do czynienia z jednym z najmroczniejszych wydarzeń w historii współczesnej Rosji, które wciąż czeka na wyjaśnienie. [...]

- Jak Pan ocenia śledztwo w sprawie zabójstwa Politkowskiej? Wielu ekspertów uważa, że Kreml jest pośrednio winny tej zbrodni.
-
Tu mamy tzw. czynnik Kadyrowa, krwawego watażki, którego Moskwa namaściła na swojego namiestnika w Czeczenii. Ma on na koncie wiele morderstw, jest zbirem, który otrzymał władzę w republice. Nie wiadomo, czy to on zlecił morderstwo, lecz jedno jest pewne, Rosja jest bardzo głęboko zakażona przemocą, jako sposobem działania aparatu państwowego. Szczególną cechą tej przemocy jest to, że ona się odbywa poza prawdą, że przypomina bardziej działanie grup przestępczych, niż aparatu państwowego. Tragedia Politkowskiej nie polega na tym, że została jako przeciwnik polityczny Kremla metodami prawnymi bądź administracyjnymi ukarana, lecz zabita. To jest sposób postępowania, który w Rosji jest bardzo często wykorzystywany. Dotyczy on także „niedobitków” demokratów, którzy wciąż są zastraszani, podpala im się domy, organizuje zamachy, itd. To jest norma.
Groźba, jaką tworzy Rosja, nie jest tym, że to państwo autorytarne i posługuje się władzą i prawem, aby ten autorytaryzm umocnić, lecz, że posługuje się instrumentarium przestępczości zorganizowanej. Powoduje to szczególne niebezpieczeństwo.

- Co się dzieje obecnie w Czeczenii, o której tak często pisała Politkowska? Rosja skutecznie wyciszyła ten konflikt.
- Wyciszyła nie konflikt, lecz przekaz o nim. Zostali usunięci stamtąd wszyscy, którzy mogliby niezależnie opowiedzieć o tym, co się tam dzieje. Dochodzą do nas pośrednie informacje, że w Czeczenii jest spokój, lecz problem terroryzmu i bezpieczeństwa dotyczy całego Kaukazu. [...]

Więcej na stronie Dziennika Polskiego. 

01:04, gosporosja
Link Dodaj komentarz »