Blog o Rosji. O polityce, historycznej również, relacjach władza-obywatel, ludziach opozycyjnie myślących, Moskwie.
RSS
poniedziałek, 27 lutego 2012

Doku UmarowRosją wstrząsnęła informacja o udaremnieniu zamachu na przyszłego prezydenta Władimira Putina. Część Rosjan zastanawia się jednak, czy potencjalny akt terroru nie jest przedwyborczą technologią polityczną.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała o zatrzymaniu w Odessie trzech terrorystów, którzy przygotowywali zamach na premiera Władimira Putina. Bomba miała wybuchnąć tuż po zapowiadanym zwycięstwie Putina w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Ładunek wybuchowy o ogromnej sile rażenia miał wylecieć w powietrze na moskiewskiej alei Kutuzowa, którędy codziennie przejeżdżają kolumny samochodowe z premierem i prezydentem Rosji.

Według rosyjskiej telewizji państwowej, funkcjonariusze służb specjalnych zatrzymali na początku lutego trzech obywateli Rosji, którzy przylecieli na Ukrainę ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Na ich trop SBU wpadła na początku stycznia – po eksplozji w jednym z odeskich mieszkań. Zamachowcy mieli tam przygotowywać ładunek wybuchowy. Jeden z nich zeznał, że zleceniodawcą zamachu na Putina jest Doku Umarow. Ten czeczeński terrorysta jest liderem zbrojnego podziemia – Emiratu Kaukaskiego, którego celem jest ustanowienie prawa muzułmańskiego na terytorium Kaukazu. Doku Umarow na swoim zbrodniczym koncie ma zamachy na podmoskiewskie lotnisko Domodiedowo sprzed ponad roku, gdzie zginęło 36 osób. Umarow odpowiada również za zamachy w moskiewskim metrze z marca 2010 roku, w których zginęło 39 osób.

Jakkolwiek terroryzm w Rosji to śmiertelne zagrożenie i żadnej informacji na ten temat nie należy bagatelizować, tak rewelacje dotyczące rzekomego zamachu podważa portal KavkazCenter.org, uznawany za „usta” kaukaskich terrorystów.
- Historia z kolejnym „zamachem” na Putina brzmi nader wątpliwie. Pojawia się tu i klasyczny „czeczeński ślad”, który stał się wizytówką rosyjskiej propagandy putinowskich lat, i zawiłe plany „terrorystów”, i obrotność służb specjalnych, które „otworzyły sprawę” akurat przed kolejnymi autowyborami Putina – napisali w oświadczeniu działacze kaukaskiego centrum.

Informacja o przygotowywanym zamachu zastanawia również rosyjskich internautów. Na portalach społecznościowych i blogach trwa dyskusja, czy Władimir Putin, który pewnie zmierza po trzecią prezydenturę, nie próbuje przekonać niezdecydowanych. Informacja o zamachu na prezydenta może przestraszyć tych rodaków, którzy wciąż widzą w Putinie gwaranta bezpieczeństwa, stabilności i rozwoju państwa. A sam prezydent, po udokumentowaniu licznych fałszerstw wyborczych z grudniowych wyborów parlamentarnych, nie może być pewny wygranej w pierwszej turze wyborów.



niedziela, 26 lutego 2012

Borys Akunin, fot. Kommersant FMRosyjski pisarz Borys Akunin, jeden z liderów antyputinowskiego ruchu sprzeciwu, w rozmowie z radiem Kommiersant FM wyraził obawy, że dzisiejszy protest może być "ostatnią pokojową demonstracją".

Przeciwnicy Władimira Putina, który 4 marca zwycięży w pierwszej turze wyborów prezydenckich, otoczyli dziś centrum Moskwy tzw. żywym łańcuchem. Była to akcja pokojowa, przypominająca o konieczności reformy systemu politycznego i przeprowadzenia uczciwych wyborów prezydenckich, na co szanse są jednak niewielkie.

Protestujący wyszli na Sadowe Kolco, 16-kilometrową, pierwszą obwodnicę centrum Moskwy. Trzymając się za ręce, utworzyli biały krąg, otaczając część miasta, gdzie są najważniejsze urzędy w państwie. Nie było żadnych transparentów, okrzyków, przemówień, jedyny symbol to białe wstążeczki i szaliki, czyżby zalążek "białej rewolucji"?

- Wszyscy wokół są weseli, machają rękami. Od tego serce mnie nieco boli, bowiem istnieje ryzyko, że dzisiaj mamy być może ostatnią pokojową demonstrację w Moskwie. Wiadomo, że władze odmówiły zarejestrowania mityngu 5 marca. To oznacza, że ludzie tak czy owak wyjdą bez zgody na nią, wyjdzie ich bardzo dużo i może wydarzyć się wszystko. Obawiam się, nie będzie tak pokojowo. To mnie bardzo niepokoi - powiedział Borys Akunin Kommiersant FM.

Dzisiejsza manifestacja w Moskwie nawiązywała do Bałtyckiej Drogi, akcji przeprowadzonej na Litwie, Łotwie i w Estonii 23 sierpnia 1989 roku, w 50. rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. Około 2 milionów osób utworzyło wtedy liczący kilkaset kilometrów żywy łańcuch, który połączył Wilno, Rygę i Tallin.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Eduard LimonowW Moskwie szykują się gorące dni po wyborach prezydenckich, które odbędą się 4 marca. Lider Partii Narodowo-Bolszewickiej Eduard Limonow, jeszcze nie tak dawno uważany za jedynego z prawdziwego zdarzenia opozycjonistę, zapowiedział zorganizowanie akcji protestacyjnej przed Centralną Komisją Wyborczą. Pikieta odbędzie się 5 marca, o godzinie 19.00 czasu moskiewskiego, przy ulicy Bolszaja Czerkasskaja 9.

"Będziemy protestować przeciwko JUŻ na dzień dzisiejszy sfałszowanym wyborom, skoro nie dopuszczono do nich siedmiu niezależnych kandydatów" - napisał w swoim blogu Limonow. Wśród nich wymienił między innymi siebie, czyli Eduarda Sawienkę (to nazwisko widnieje w dokumentach), Grigorija Jawlińskiego czy Leonida Iwaszowa.

To nie jedyna akcja. W Moskwie, jak również Petersburgu i innych dużych rosyjskich miastach, odbędą się powyborcze manifestacje "O uczciwe wybory".