Blog o Rosji. O polityce, historycznej również, relacjach władza-obywatel, ludziach opozycyjnie myślących, Moskwie.
RSS
poniedziałek, 23 lipca 2012

Polska nie otrzyma od Rosji niższych cen na błękitno paliwo, a nawet może zostać pozbawiona dostaw - pisze "Kommiersant-Ukraina". Powód? Gazprom nie chce tworzyć w przypadku PGNiG precedensu, który mogłaby wykorzystać Ukraina do renegocjacji swojego kontraktu z Gazpromem. Przypomnę, że właśnie za tę umowę została skazana na siedem lat więzienia Julia Tymoszenko. Jako premier podpisywała ona dokument w styczniu 2009 roku, po ukraińsko-rosyjskiej wojnie gazowej.

Proszący o zachowanie anonimowości rozmówca gazety powiedział, że firma nie chce tworzyć precedensu, który mogłaby wykorzystać Ukraina.

- "Wszystkie firmy, którym wcześniej daliśmy zniżki, w taki czy inny sposób współpracują z nami. Polskie PGNiG, tak jak Naftohaz, trzymają się na uboczu, stąd dawanie im zniżek jest całkowicie nielogiczne" - powiedział "Kommiersantowi-Ukraina" informator.

Po uruchomieniu Nord Streamu Gazprom stał się mniej zależny od tranzytu gazu przez terytorium Polski i teraz "ostrzej broni swoich interesów" - tłumaczy informator.

- "Jeżeli sąd uchyli naszą umowę z Polską, przestaniemy ją realizować i wstrzymamy dostawy gazu do tego kraju. Niech później strona polska przekona nas do podpisania korzystniejszej dla niej umowy" - mówi anonimowy przedstawiciel rosyjskiego monopolisty.

Przypomnę, że spółka PGNiG pozwała Gazprom przed sąd (trybunał) arbitrażowy w Sztokholmie za zawyżanie cen. Zmianę ceny gazu w kontrakcie PGNiG negocjował od kwietnia 2011 roku, ale  rozmowy nie przyniosły owoców, więc w lutym 2012 r. złożono pozew.

Polska płaci za tysiąc metrów sześc. gazu około 420 dolarów - najwięcej w UE. Ukraina natomiast nawet 450 dolarów za tę samą ilość gazu.

PS. Na początku lipca Gazprom dał Niemcom miliard euro, za sprawą zniżek dla koncernu E.On. O tym przeczytasz w analizie OSW.

piątek, 20 lipca 2012

Byłem dziś w Chamowniczewskim Sądzie Rejonowym miasta Moskwy. Rozpoczął się proces przeciwko trzem młodym kobietom z punkrockowej grupy Pussy Riot i na "dzień dobry" przedłużono im areszt o kolejne pół roku, do 12 stycznia 2013 roku. 21 lutego radykalne feministki odmówiły obrazoburczą "modlitwę punkową" w Soborze Chrystusa Zbawiciela (pisałem o tym TUTAJ) pod tytułem "Bogurodzico przegoń Putina". 

W akcie oskarżenia znalazł się zapis, że trzy kobiety w wieku 23-29 lat wykonały "niegodziwie świadomy i dokładnie zaplanowany akt poniżenia uczuć religijnych i wiary licznych zwolenników prawosławnego wyznania i pomniejszenia duchowych fundamentów państwa". Za chuligaństwo, profanację świątyni, obrazę uczuć religijnych i szerzenie nienawiści grozi im do siedmiu lat więzienia.

Wybryk Pussy Riot jest wciąż komentowany przez Rosjan. Także dziś przed sądem trwały dysputy konserwatywnych chrześcijan z Rosjanami liberalnymi i lewicowymi. Staram się zrozumieć jednych i drugich.

Dla prawosławnych Rosjan ten wybryk w jest poniżej krytyki. Sobór Chrystusa Zbawiciela to miejsce święte. Powstał jako dziękczynienie za uratowanie Rosji przed najazdem Napoleona w 1812 roku. W 1931 roku Stalin polecił wysadzić cerkiew, w latach 90. podjęto starania o odbudowę świątyni. Ponownie otwarto ją w 2000 roku, jest to największa budowla prawosławnych na świecie.

Stąd nie dziwi, gdy hierarchowie kościelni i konserwatywni mieszkańcy Moskwy i Rosji chcą, by Pussy Riot "dostały nawet dożywocie".

Ale z drugiej strony, wybryk Pussy Riot był prowokacją, pokazującą powiązania Cerkwi z władzą, tolerowanie polityki Władimira Putina przez patriarchę Moskwy i Rusi Cyryla, a także danie Cerkwi wolnej ręki do nieskrępowanego wydawania pieniędzy wiernych również na nieruchomości (przeczytaj w TYGODNIKU POWSZECHNYM).

Nie ulega wątpliwości, że proces jest motywowany politycznie. Sam akt oskarżenia brzmi jak z filmów Stanisława Barei. Są w nim takie absurdalne zwroty jak „machały rękami i nogami, tańczyły, pląsały, podskakiwały”.

Jest też dziesięcioro świadków, z czego dziewięciu występuje w roli poszkodowanych. Ich zeznania są podobne, bowiem, według obrońców Pussy Riot, napisali je śledczy i podsunęli poszkodowanym do podpisania.

Adwokat jednego z ochroniarzy w cerkwi Michaił Kuzniecow mówił rosyjskiej prasie, że Pussy Riot to „przestępcza organizacja, założona w celu podzielenia społeczeństwa. [...] Działania, realizowane przez grupę Tołokonnikowej w odbudowanym Soborze, mogą wkrótce zamienić się w wydarzenia porównywalne do zamachu na World Trade Center z 11 września 2001 roku w USA”. Według adwokata, jego klient-ochroniarz „głęboko to przeżywa”.

Dziś przed sądem byli zwolennicy i przeciwnicy Pussy Riot. Najlepsze hasło, jakie słyszałem, to "proces przeciwko Pussy Riot obraża moje uczucia religijne".

Poniżej fotoreportaż sprzed sądu i z sali, na której odbyła się rozprawa. Niektórzy dziennikarze czekali nawet kilkadziesiąt minut na wejście do budynku, następnie kolejne kilkadziesiąt minut na schodach sądu.

Wpuszczano dziennikarzy na salę rozpraw grupami - po kilkanaście osób. Miałem trzy minuty na pstryknięcie zdjęć, następnie nas wygoniono. Mam wrażenie, że to "pokazówka". Niech media pokażą społeczeństwu, co ich może czekać, gdy podniosą rękę na "władzę daną od Boga".

Ten proces ośmiesza Cerkiew i państwo, w tym rosyjski wymiar sprawiedliwości. Każdy wyrok jest możliwy - od uwolnienia młodych kobiet, poprzez wyrok w zawieszeniu, aż po najwyższy wymiar kary.

Przed Sądem Chamowniczeskim, fot. Tomasz Kułakowski (C)

Proces Pussy Riot, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij!

Proces Pussy Riot, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij!

Proces Pussy Riot, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij!

 Ochrona w sądzie, fot. Tomasz Kułakowski (C)

Protest ws. Pussy Riot, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij!

Protest ws. Pussy Riot, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij!

Dyskusje przed sądem, fot. Tomasz Kułakowski (C)

Protest ws. Pussy Riot, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij!

Kopiowanie zdjęć i przedruki bez zgody autora zabronione!

środa, 18 lipca 2012

3100 osób znalazło pracę w nowej administracji prezydenta Władimira Putina. Jej skład został sformowany niecałe dwa tygodnie temu. W centralnym aparacie administracji pracuje 2350 osób i jest o 200 pracowników więcej, niż za czasów Dmitrija Miedwiediewa.

Kreml, fot. Tomasz Kułakowski (C)

W skład administracji wchodzą 22 resorty (coś na wzór kierownictw, ros. управление), 143 departamenty, 9 prezydenckich ministrów (ros.: помощник) i 10 doradców prezydenta, a także pełnomocnicy do spraw obrony praw dziecka, człowieka i przedsiębiorców.

Szefem administracji prezydenta jest Siergiej Iwanow, który ma dwóch pierwszych zastępców (Wiaczesław Wołodin i Aleksiej Gromow) oraz zwykłych zastępców (rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow oraz Anton Wajno).

"Kiedy wracałem do administracji (w grudniu 2011 r.) jeszcze przy prezydencie Dmitriju Anatoliewiczu, byłem zaskoczony: tak, jakbym nie odchodził, cały czas te same twarze. Ale teraz to się zmieniło" - mówił Iwanow dziennikarzom. Wśród dziewięciu ministrów jest aż siedmiu nowych.

Władimir Putin zabrał z rządu do administracji prawie wszystkich swoich ministrów. De facto w Rosji funkcjonują dwa rządy - formalny Dmitrija Miedwiediewa i nieformalny, ale decydujący o losach państwa, w administracji prezydenta. 

PS. Dla czytających po rosyjsku polecam ciekawy artykuł na ten temat w dzienniku "Rossijskaja Gazieta"

19:29, gosporosja
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 16 lipca 2012

Władze Moskwy będą walczyć z właścicielami mieszkań, którzy nie płacą podatków od wynajmu. Tygodnik "Itogi" szacuje, że na bodajże najbardziej dzikim i najdroższym rynku najmu mieszkań w w Europie jest 100 tysięcy lokali. I tylko od pięciu tysięcy z nich płacony jest 13-pocentowy podatek.

Władze Moskwy zamierzają z tym zjawiskiem walczyć. Do końca roku chcą stworzyć system kontrolujący, kto z wynajmujących płaci podatki, a kto nie. Jak taki mechanizm miałby funkcjonować? Władze Moskwy zamierzają pozyskiwać informacje między innymi od sąsiadów, którzy mieliby donosić na właścicieli wynajmujących swoje mieszkania i ukrywających dodatkowy przychód.

A tak wynajmujący będzie musiał z dokumentem najmu pójść do urzędu podatkowego i uiścić 13 procent od podpisanej umowy.

Założywszy, że miesiąc najmu jednego mieszkania to 30 tys. rubli (nieco powyżej 3 tys. zł), rocznie wychodzi 360 tys. rubli, z czego podatek to prawie 47 tysięcy rubli, które miałyby trafiać do moskiewskich władz. Ze stu tysięcy mieszkań do kasy Moskwy wpłynęłoby prawie 5 miliardów rubli!

Ciekaw jestem, jak to ma wyglądać w praktyce. Istnieją obawy, że zwariowane moskiewskie ceny wzrosną jeszcze bardziej (dla porównania sam pokój w centrum Moskwy kosztuje tyle, ile mieszkanie dwupokojowe w centrum Warszawy).

No i pytanie, czy nowa armia urzędników podatkowych nie będzie kosztowała więcej, niż przychody z mieszkaniowych podatków.

A jak znam miejscowe realia, od podatków i tak będzie się migał każdy rozsądny Rosjanin. :)

Follow me on TWITTER!

Tagi: Moskwa
21:45, gosporosja
Link Komentarze (4) »
niedziela, 15 lipca 2012

Cerkiew w Katyniu, fot. za RIA NowostiPatriarcha Moskwy i Rusi Cyryl poświęcił Cerkiew pod wezwaniem Zmartwychwstania Chrystusa w Katyniu.

- "Katyń - rosyjska Golgota, która pochłonęła zarówno Rosjan, jak i Polaków, miejsce wspólnego bólu. Nic tak nie zbliża, jak wspólne przeżycia. Uświadomienie sobie tego ułatwi podanie sobie ręki nawzajem. Wierzę, że od tej chwili zacznie się nowa epoka rozwoju stosunków między Rosją a Polską" - powiedział patriarcha.

Rosjanie są dumni z tego, że świątynia jest nowoczesna, a jednocześnie stylem nawiązuje do XVI-XVII wiecznych tzw. cerkwi namiotowych. Przy jej budowie wykorzystano nowoczesne technologie w połączeniu z tradycyjnymi metodami.

Oprócz świątyni, w skład kompleksu wchodzą jeszcze budynki administracyjne, w tym tzw. szkoła niedzielna, dzwonnica i budynek z pokojami gościnnymi dla pielgrzymów.

Telewizja Rossija 24 informowała, że las katyński jest znany głównie z tego, że zginęło w nim 4 tys. (rosyjskie media podają też liczbę 4,5 tys.) polskich oficerów w 1940 roku, lecz do tego czasu, w latach 30. zginęły dziesiątki tysięcy obywateli ZSRR (pada liczba 6-8-10 tys. ofiar stalinowskich represji). Dlatego świątynia ma być jednocześnie pomnikiem ku czci tych, którzy zginęli, symbolem pamięci o niewinnych ofiarach totalitaryzmu.

W Katyniu NKWD mordowała w latach 30. duchowieństwo, nauczycieli, lekarzy, chłopów i robotników. W Katyniu rozstrzelano ostatniego przedwojennego hierarchę smoleńskiego, biskupa Serafina (Ostroumowa), który został wyniesiony do grona świętych. W ikonostasie cerkwi znajdują się ikony przedstawiające męczenników katyńskich - kilku świętych oraz grupę bezimiennych katyńskich ofiar stalinizmu. (PONIŻEJ FOTOGRAFIE Z POWITANIA CYRYLA, KTÓRY DO SMOLEŃSKA PRZYJECHAŁ POCIĄGIEM)

Patriarcha Cyryl przyjechał pociągiem do Smoleńska, fot. administracja obw. smoleńskiego Patriarcha Cyryl przyjechał pociągiem do Smoleńska, fot. administracja obw. smoleńskiego

Kompleks cerkiewny ma być symbolem pojednania polsko-rosyjskiego. Patriarcha Cyryl nazywa las katyński "Smoleńską Golgotą". Zespół Memorialny w Katyniu jest położony na 22 hektarach i jest pierwszym kompleksem memorialnym poświęconym ofiarom totalitaryzmu w Rosji.

Cerkiew została wybudowana z inicjatywy Cyryla, który w latach 1984-2009 służył w Smoleńsku, będąc arcybiskupem smoleńskim i kaliningradzkim. To on zainicjował budowę cerkwi, zwracając się z prośbą na początku XXI wieku do władz obwodu smoleńskiego. Dopiero w 2010 roku, po wyniesieniu go na patriarszy tron, budowa cerkwi ruszyła. Władimir Putin wydał stosowne polecenia i 7 kwietnia 2010 roku ówczesny premier Rosji, wraz z premierem Donaldem Tuskiem, wmurował kamień węgielny pod świątynię.

Budowa Cerkwi budziła w Polsce emocje. Niezależna.pl pisała na przykład, że "strona polska nie została poinformowana przed rozpoczęciem prac". Zastrzeżenia co do legalności budowy miał składać Andrzej Przewoźnik, szef Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem. Zastrzeżenia części środowisk w Polsce budził zapewne fakt, że 40-metrowa Cerkiew zdominuje zespół memorialny w Katyniu, który "powinien być nasz, polski"?

Cmentarz Katyński, fot. Tomasz Kułakowski (C)Nie znam szczegółów budowy Cerkwi w Katyniu, jednak powinna to być doskonała wiadomość dla Polaków. Kościół rosyjski, inspirowany polską walką o prawdę historyczną i pamięć o ofiarach stalinizmu, idzie tą samą drogą. Takie cerkwie-pomniki mają powstać w miejscach kaźni, a Rosja jest nimi usłana. 

Będzie to długoletni proces, który potrwa zapewne kilka pokoleń - odkrywania prawdy historycznej, poszukiwania nowej tożsamości, którą być może wypełni Cerkiew Prawosławna.

Szkoda, że w Katyniu byli tylko przedstawiciele Wojska Polskiego i Polskiego Autokefalicznego  Kościoła Prawosławnego. Była to doskonała okazja do wspólnego uczczenia pamięci o ofiarach totalitaryzmu - bez względu na ich narodowość. 

Powinniśmy trzymać kciuki za Rosjan w ich jakże trudnych poszukiwaniach. Totalitaryzm zniszczył ich tożsamość, wymordował ich dziadków i ojców, często przez tych samych dziadków i ojców. Oni muszą się w tym odnaleźć. Każda cerkiew, każde upamiętnienie ICH ofiar, pomoże im w odnalezieniu własnego JA, a następnie w ułożeniu sobie relacji z innymi narodami, które totalitaryzm sowiecki mordował i gnębił.

Tak jak mówił mi kiedyś Aleksander Gurjanow z "Memoriału", że "Katyń to wewnętrzny problem Rosji", a następnie kwestia relacji polsko-rosyjskich.

PS. Ja niestety w Katyniu nie byłem. Przyglądałem się uroczystościom z perspektywy moskiewskiej.

niedziela, 08 lipca 2012

Reprezentacja państw zachodniej Afryki wygrała z Polską w finale turnieju, zorganizowanego przez zrzeszenie dyplomatów państw afrykańskich w Moskwie. Czarnoskórzy zawodnicy wygrali w rzutach karnych 4:2, po remisie 2:2.

Puchar Afryki w Moskwie, fot. archiwum prywatne

Polskę reprezentowali dyplomaci i pracownicy Ambasady RP w Moskwie, a także przedstawiciele polskich firm w stolicy Rosji oraz ja - korespondent Polsat News. Graliśmy na terenie Rosyjskiego Uniwersytetu Przyjaźni Narodów (RUDN), w którym studiuje wielu przyjezdnych z afrykańskich krajów.

Puchar Afryki w Moskwie, fot. archiwum prywatne

Reprezentacja Polski odniosła duży sukces, awansując do finału i omal go nie wygrywając. Jednak nie sport był tego sobotniego dnia najważniejszy. Mieliśmy niecodzienną okazję zetknięcia się z dyplomatami i studentami z państw afrykańskich, którzy ugościli nas otwartością, sympatią i szacunkiem. Rozmawialiśmy i zaprzyjaźniliśmy się z ludźmi na co dzień niedostępnymi na ulicach Moskwy czy Sankt Petersburga, często nie wychodzącymi wieczorami z domów, bojącymi się o swoje życie i zdrowie w zarażonej przemocą, nacjonalizmem, ksenofobią i rasizmem Rosji - poszukującej swojej tożsamości po ponad 70 latach radzieckiego totalitaryzmu.

Co rusz bracia naszych nowych przyjaciół z Afryki padają ofiarami rosyjskich nacjonalistów. By podać najświeższy przykład - nieco ponad tydzień temu omal nie zakatowano w Sankt Petersburgu Kameruńczyka, o czym informuje Centrum SOWA, badające i dokumentujące rasizm i ksenofobię w Rosji.

Puchar Afryki w Moskwie, fot. archiwum prywatne

Gospodarze turnieju stworzyli niesamowitą atmosferę, dopingowali żywiołowo, przygrywając na wuwuzelach i przeżywając każdą podbramkową sytuację. Chętnie się z nami fotografowali, wypytywali nas o Polskę, naszą bliskość z Rosjanami, EURO 2012 itd.

Puchar Afryki w Moskwie, fot. archiwum prywatne

Dla mnie była to cenna nauka. Nieznana mi dotąd kultura stała się bliska i  przyjazna.

Puchar Afryki w Moskwie, fot. archiwum prywatne

23:19, gosporosja
Link Komentarze (2) »
środa, 04 lipca 2012

Wybrałem się dziś przed Taganski Sąd Rejonowy w Moskwie, gdzie w południe lokalnego czasu rozpoczął się proces w sprawie dziewczyn z punkowej grupy Pussy Riot. Trzy młode kobiety sądzone są za obrazoburczy występ (21 lutego 2012 roku) w jednym z symboli prawosławia - Soborze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie (filmik poniżej).

Władze uznały ich wybryk za chuligaństwo o wysokim stopniu społecznej szkodliwości, za co grozi do siedmiu lat więzienia. Zaśpiewały utwór "Bogurodzico przegoń Putina", co wywołało falę krytyki Cerkwi, władz oraz konserwatywnych Rosjan. Inteligencja odebrała ten występ jako ważną prowokację i wsparła grupę m.in. listem otwartym wzywającym do uwolnienia artystek.

Dziś przed sądem pojawili się zwolennicy i przeciwnicy trzech dziewczyn z Pussy Riot. Były rodziny z dziećmi, blogerzy, emeryci. Pojawili się również konserwatywni zwolennicy Cerkwi, którzy żądali nawet dożywotniego wyroku dla dziewczyn. Długo trwały spory słowne między zwolennikami i przeciwnikami, było momentami nerwowo, do tego dokuczał upał. Pstryknąłem kilka fotek. Zapraszam do obejrzenia :)

Protest ws. Pussy Riot, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij!Protest ws. Pussy Riot, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij!Protest ws. Pussy Riot, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij!Protest ws. Pussy Riot, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij!Protest ws. Pussy Riot, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij!Protest ws. Pussy Riot, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij!Protest ws. Pussy Riot, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij!Protest ws. Pussy Riot, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij!Protest ws. Pussy Riot, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij!

 

 

20:12, gosporosja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 czerwca 2012

Projekt pomnika smoleńskiego, źródło www.mkidn.gov.plW połowie lipca do Smoleńska przyjedzie zespół polskich ekspertów, (m.in. projektanci pomnika - architekt, rzeźbiarz), którzy przygotują grunt pod budowę fundamentów pomnika ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. O tym powiedział polskim dziennikarzom w Moskwie minister kultury Bogdan Zdrojewski, który spotkał się ze swoim odpowiednikiem Władimirem Medinskim.

Eksperci rozpoczną badania terenu w celu dokładnego określenia zakresu prac, ustalenia nośności gleby, itp. Wylewanie fundamentów powinno się rozpocząć po ustaleniu warunków geodezyjnych terenu i opracowaniu map o szczegółowej skali, które rosyjskie MON ma udostępnić stronie polskiej w najbliższym czasie. 

Wszystko musi być wykonane perfekcyjnie, bowiem złe wylanie fundamentów spowoduje "rozjeżdżanie się" granitowych płyt pomnika, a na to polskie władze nie mogą sobie pozwolić.

- "Te uzgodnienia pozwalają mieć nadzieję, że zdążymy do kwietnia przyszłego roku (z odsłonięciem pomnika - red.). Natomiast te nadzieje są obarczone wątpliwościami dotyczącymi jakości gruntu, skali trudności, możliwości pozyskania, w trybie przetargowym, wykonawców na prace początkowe na okres lipiec-sierpień i uwolnieniem terenu do realizacji inwestycji" - powiedział minister kultury.

Według ustaleń, strona rosyjska ma sfinansować prace przygotowawcze, polska strona instalację pomnika. 

Moim zdaniem, szanse, że pomnik zostanie odsłonięty w 3. rocznicę katastrofy, są coraz mniejsze. Ministerstwo kultury ma w tej sprawie niewiele do powiedzenia, bowiem powodzenie projektu zależy od czterech instytucji: Ministerstwa Obrony Narodowej FR (właściciela gruntu) Komitetu Śledczego FR i polskiej prokuratury (prowadzących śledztwa i żądających dostępu do terenu) oraz władz Smoleńska (mających wybudować infrastrukturę - drogę dojazdową do pomnika, a także parking). 

Prace miały ruszyć na początku maja, ale zmieniła się ekipa zarówno w Moskwie, jak i Smoleńsku. Nowym ministrem kultury został Władimir Medinski, a gubernatorem obwodu smoleńskiego Aleksiej Ostrowski. Z ich poprzednikami - Aleksandrem Awdiejewem i Siergiej Antufjewem strona polska miała świetne relacje. Dzisiejsza, pierwsza rozmowa ministrów kultury, również daje nadzieję na dobrą współpracę, o czym nieoficjalnie zapewniono nas po rozmowach.

Lipiec jest ostatnim możliwym terminem na rozpoczęcie prac przygotowawczych. Teren ma być jeszcze raz przebadany przez archeologów, którzy mają upewnić się, że w miejscu budowy pomnika nie ma szczątków.

Tomasz Kułakowski, Moskwa

niedziela, 10 czerwca 2012

Uwielbiam szwendać się z aparatem po burzy. Kłębiące się chmury, kałuże pełne wody, przebijające się słońce - tworzy to klimat miejsca, tym bardziej TAKIEGO miejsca. Wybrałem się niedawno do Monasteru Nowodziewiczego, pamiętającego XVI wiek, oblężenie Polaków przez Kreml, carów i caryce, współczesną Rosję. do nowodziewiczego kompleksu przylega cmentarz, na którym pochowani są "zasłużeni działacze ZSRR", politycy, kompozytorzy, pisarze, malarze (ot, choćby Borys Jelcyn).

Zaczęło się to wszystko tak, panoramą Monasteru zza Wielkiego Stawu Nowodziewiczego (ostrzegam, że wszystkie fotografie są objęte prawami autorskimi):

Panorama Monasteru, fot. Tomasz Kułakowski (C) !!

Sielanka, spokój, nie słychać nawet pędzących nieopodal samochodów. Słońce długo nie mogło przebić się przez chmury. Ale w końcu pojawiło się nad Kaplicą Prochorowów, ale nie tych od znanego miliardera, tylko od Iwana Prochorowa, XIX-wiecznego "manufakturszczyka".

Kaplica Prochorowów, fot. Tomasz Kułakowski (C) !!

Zrobiło się przyjemnie. Kopuła Cerkwi Pokrowy (Opieki Matki Boskiej).

Kopuła Cerkwi Pokrowskiej, fot. Tomasz Kułakowski (C)

Cała cerkiew.

fot. Tomasz Kułakowski (C)

Sobór Smoleński z połowy XVI wieku też zaprezentował się okazale.

Sobór Smoleński, fot. Tomasz Kułakowski (C)

Sobór Smoleński, fot. Tomasz Kułakowski (C)

Dzwonnica.

Dzwonnica, fot. Tomasz Kułakowski (C)

Z nieco innej perspektywy.

Dzwonnica, fot. Tomasz Kułakowski (C)

Rzut oka na Nadbramną Cerkiew Przemienienia z połowy XIX wieku.

Nadbramna Cerkiew Przemienienia, tot. Tomasz Kułakowski (C)

Schnąca po deszczu Kaplica Prochorowów.

Kaplica Prochorowów, fot. Tomasz Kułakowski (C) !!

I jeszcze piękniejsze widoki znad Stawu Nowodziewiczego.

Panorama Monasteru, fot. Tomasz Kułakowski (C) !!

Panorama Monasteru, fot. Tomasz Kułakowski (C) !!

Zapraszam na kolejne spacery :) Tomasz Kułakowski

Tagi: Moskwa
17:49, gosporosja
Link Komentarze (1) »
środa, 06 czerwca 2012

W Rosji powstała Platforma Obywatelska. Jej założyciel wystartuje w wyborach na mera Moskwy?

Michaił Prochorow, fot. Forbes.ru

Po trzech miesiącach milczenia brązowy medalista wyborów prezydenckich Michaił Prochorow ogłosił utworzenie nowej partii... Platforma Obywatelska (Партия гражданской платформы), jednak sam nie zamierza wstępować w jej szeregi.

"Platforma Obywatelska - to klasyczny masowy crowdsourcing" - napisał na Twitterze. Co miał na myśli? Crowdsoursing to "zdanie się na tłum", czerpanie pomysłów, opinii od zwykłych ludzi, a nie specjalistów, czytaj: polittechnologów. "Wiek partii politycznych już minął" - przekonuje Prochorow. Jego partia ma być novum, nie mającym odpowiedników w świecie: ani lidera, ani ideologii, ani tradycyjnej struktury. Będzie liczyć 500 członków - tylu, ilu potrzeba do zarejestrowania partii po reformie politycznej Dmitrija Miedwiediewa (wcześniej potrzebnych było 40 tys. członków). Partia ma być niezależna od interesów jej liderów (których nie będzie), lobbystów i sponsorów, a także Kremla. Jedynym argumentem dla stworzenia partii jest konieczność bycia partią, w myśl rosyjskiego prawodawstwa.

 - „Przestańcie nas dzielić na lewych i prawych, naszych i nie naszych. Teraz nie ma walki klasowej, wszyscy chcemy sprawnego systemu ochrony zdrowia, wysokiej jakości kształcenia, dróg, a także bezpiecznego życia” – zaapelował Prochorow do dziennikarzy.

500 tysięcy plus

„Niepartyjne” podejście ma zapewnić partii elastyczność i błyskawiczne reagowanie (w trybie on-line, Twitterowo-Facebookowym) na wszelkie zmiany społeczno-polityczne. Poza  tym, ma rozwijać społeczeństwo obywatelskie i wprowadzać do polityki aktywnych działaczy społecznych, głównie w rosyjskich regionach. Nowa struktura jest odpowiedzią na systemowy kryzys w kraju i na świecie, będzie jak strona internetowa, w której nikt nie zna administratorów, ale każdy zna założyciela.

Cel PO? Wsparcie aktywnych działaczy lokalnych bez dzielenia ich na lewych i prawych. PO postawi na mieszkańców dużych miast i będzie bronić ewolucyjnej drogi rozwoju Rosji. Priorytetowym zadaniem będzie udział w wyborach samorządowych w dużych miastach, zamieszkałych przez co najmniej 500 tysięcy mieszkańców (są 23 takie miasta, w 14 miast żyje ponad milion mieszkańców).

 - "Właśnie tam mieszkają najbardziej aktywni ludzie, fundament Rosji" - oświadczył Michaił Prochorow.

13 miliardów

Michaił Prochorow był trzecią siłą w wyborach prezydenckich, zdobył niespełna 8 procent głosów. Od początku był uważany za kandydata Kremla, co jednak nie przeszkadzało wielu mieszkańcom Moskwy i dużych miast na niego głosować (zobacz moją korespondencję z Moskwy). Po wyborach prezydenckich obiecał powołanie partii politycznej, po czym zniknął z przestrzeni publicznej i pojawił się kilka dni temu. Według rosyjskiego "Forbesa", majątek 47-letniego miliardera wynosi 13,2 mld dolarów. Nikt w Rosji z takimi pieniędzmi nie wybije się na niezależność, chyba że chce trafić na pryczę do Michaiła Chodorkowskiego.

Rosyjscy dziennikarze i eksperci dość sceptycznie podeszli do idei Prochorowa. Przypominają, że dwumetrowy miliarder miał już doświadczenie z tworzeniem partii politycznej – „Słusznej Sprawy”, z której został usunięty po konflikcie z kremlowskim ideologiem Władysławem Surkowem.

 - „Albo Prochorow stał się ofiarą jakichś szarlatanów, albo umiejętnie próbuje wybrnąć z obietnicy stworzenia partii. Nie znajduję analogii w świecie do jego inicjatywy” – powiedział „Kommiersantowi” Konstantyn Kałaczow, rosyjski polittechnolog.

Zdaniem innych ekspertów, propozycja Prochorowa przypomina sektę, bowiem nie da się stworzyć partii bez lidera i programu (ideologii).

Sam Prochorow przyznał, że trzy miesiące zajęło mu i jego współpracownikom wypracowanie formuły partyjnej. I tu nie brakuje złośliwych komentarzy. Dziennikarz radia „Kommiersant FM” Stanisław Kuczer zastanawia się, dlaczego Prochorow tak długo czekał.

– „Być może, po pierwsze, on w ogóle nie chciał zajmować się tworzeniem partii i, po drugie, nie miał żadnego na nią pomysłu, ale że obiecał wyborcom, to postanowił zjeść ciastko i mieć ciastko, stworzyć partię nowego typu, ale taką, która nie będzie dla niego obciążeniem” – pisze dziennikarz.

Pomimo krytyki, nowy projekt Prochorowa budzi też w Rosji nadzieje. Ten sam Stanisław Kuczer stwierdza: - „Jeżeli ponadpartyjny prezydent może w oparciu o Ogólnorosyjski Front Narodowy pozyskiwać deputowanych do Dumy Państwowej, to dlaczego ponadpartyjny Prochorow nie może robić tego samego w oparciu o PO”.

Prochorow merem Moskwy?

Niewykluczone, że on Prochorow wystartuje w wyborach na mera Moskwy, jeżeli „będą szanse na zwycięstwo”. Na razie nie wiadomo, kiedy wybory miałyby się odbyć. 30 maja Moskiewska Duma Miejska przyjęła poprawki do statutu Moskwy, które wprowadzają wybory mera stolicy, zgodnie z postanowieniem Kremla o przywróceniu bezpośrednich wyborów szefów regionów. Wybory odbędą się zapewne w 2015 roku, po upłynięciu kadencji Siergieja Sobianina.

Póki co, nowa partia partią nie jest. Ale na pewno sprzyja rozdrobnieniu opozycji, rozmazuje obraz rosyjskiej polityki, a Władimir Putin i tak robi swoje.

17:00, gosporosja
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20