Blog o Rosji. O polityce, historycznej również, relacjach władza-obywatel, ludziach opozycyjnie myślących, Moskwie.
Blog > Komentarze do wpisu

Wyborcza niedziela w Moskwie - korespondencja

Po głosowaniu wypieki, fot. Tomasz Kułakowscki (C) nie kradnij

Publikuję fragment mojej korespondencji z Moskwy dla "Dziennika Polskiego". Fotografie autora

Wybory w Moskwie przypominały radosne święto. To stara, radziecka tradycja, gdy partia była jedna, ale i tak klasa robotnicza sunęła do punktów wyborczych, by spełnić obywatelski obowiązek, a przy okazji dobrze zjeść, wypić, nabyć niedostępne na co dzień produkty.

Związek Radziecki upadł 20 lat temu, ale atmosfera święta wyborczego nie minęła. W jednym z lokali wyborczych w Moskwie słychać było głośną muzykę, gdzie indziej bufetowe stoły uginały się od ciepłych i zimnych posiłków, dwu- i trzykrotnie tańszych niż w pobliskich barach czy sklepach.

Władimir Putin nie cieszył się w Moskwie dużym poparciem i niełatwo było znaleźć jego gorących zwolenników.

- Głosowałem na Putina, bo to jedyny kandydat, który jest w stanie utrzymać kurs na stabilizację - powiedział mi Igor, członek proputinowskiej organizacji młodzieżowej "Nasi".

Zwolennicy Putina fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij

- To najbardziej doświadczony polityk spośród kandydatów. Część ekonomistów prognozuje, że latem tego roku Rosję może dosięgnąć tzw. druga fala kryzysu gospodarczego. Nasze doświadczenie, doświadczenie Władimira Putina pokazuje, że świetnie radzimy sobie z kryzysem. Czy inni kandydaci, np. menedżer i miliarder Michaił Prochorow, równie dobrze poradziliby sobie z kryzysem? Lepiej tego nie sprawdzać - mówi młody zwolennik putinowskiej stabilizacji.

Moskwa, jak i cała Rosja, głosowała albo na Putina, albo przeciwko niemu. Rządzący nadwołżańskim krajem od dwunastu lat polityk zgromadził w Moskwie znaczny tzw. elektorat negatywny. Mieszkańcy stolicy, z których coraz więcej należy do klasy średniej, chętnie stawiali krzyżyk przy nazwisku Michaiła Prochorowa. Miliarder, według komentatorów podstawiony przez Kreml, miał zdobyć głosy właśnie liberalnych wyborców.

Rosjanie głosują fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij              
- Zdecydowanie głosowałam na Prochorowa, bo potrzebujemy nowych twarzy. Putin, Ziuganow, Żyrinowski i Mironow już dawno mi się znudzili. Prochorow to biznesmen, który zarządzał wieloma przedsiębiorstwami. Taki człowiek powinien rządzić Rosją - powiedziała "Dziennikowi Polskiemu" moskiewska bizneswoman przed jednym z punktów wyborczych w stolicy.
Rosyjskie karuzele
Rosyjskie wybory, zgodnie z niechlubną tradycją, nie obyły się bez fałszerstw wyborczych. Do momentu zamknięcia tego wydania "Dziennika Polskiego" niezależni obserwatorzy odnotowali kilka tysięcy naruszeń wyborczych. Najczęstszą praktyką były tzw. karuzele. To proceder polegający na obwożeniu autokarami po lokalach wyborczych zorganizowanych grup wyborców, którzy albo dopisywali się do list wyborczych, albo mieli zaświadczenia uprawniające do głosowania poza miejscem zamieszkania. Najwięcej takich praktyk odnotowano w Moskwie, w której misję pełniło około 15 tysięcy niezależnych obserwatorów.Lilia Szybanowa, fot. Tomasz Kułakowski (C) nie kradnij
- Fałszerstwa nie powinny dać Władimirowi Putinowi więcej jak 5-7 procent dodatkowych głosów - tłumaczy "Dziennikowi Polskiemu" Lilia Szybanowa, szefowa niezależnego stowarzyszenia Gołos, które wysłało na wybory 2,5 tysiąca obserwatorów. - Odnotowaliśmy głównie "karuzele". By sfałszować wybory na dużą skalę, władze musiałyby podrzucać głosy i manipulować podczas ich liczenia, a tych praktyk nie odnotowaliśmy wiele. Zapewne swoją rolę odegrały zamontowane na polecenie Putina we wszystkich punktach wyborczych kamery, które rejestrowały obraz przy urnach oraz stołach komisji wyborczych - dodaje Szybanowa. Mimo że policja nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości podczas głosowania, Michaił Prochorow zapowiedział, że zwróci się do sądu o zbadanie doniesień obserwatorów.
Dziś protest opozycji

Wczoraj wieczorem w Moskwie na placu Maneżowym nieopodal Kremla odbył się wiec poparcia dla Władimira Putina, zorganizowany przez prokremlowską młodzieżówkę "Nasi".

Dzisiaj do głosu dojdzie opozycja, która będzie demonstrować na placu Puszkina w Moskwie przeciwko oszustwom wyborczym. "Rosji są potrzebne uczciwe wybory, a nie takie" - napisał markerem na karcie do głosowania Borys Niemcow, opozycjonista, lider niezarejestrowanej przez władze partii Parnas, były wicepremier rosyjskiego rządu.

- Nie pozwolimy na rozbijanie jakichkolwiek namiotów w mieście - ostrzega mer Moskwy Siergiej Sobianin, sugerując, że żadnej kolorowej rewolucji, tak jak w Kijowie przed niespełna ośmiu laty, nie będzie.

Z Moskwy Tomasz Kułakowski, dziennikarz ds. wschodnich

poniedziałek, 05 marca 2012, gosporosja
https://twitter.com/TKulakowski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: