Blog o Rosji. O polityce, historycznej również, relacjach władza-obywatel, ludziach opozycyjnie myślących, Moskwie.
Blog > Komentarze do wpisu

Socjolog: Putin z własnej woli nie odejdzie

Maria Biełousowa, fot. archiwum własnePrezentuję wywiad z niezależną socjolożką z Sankt Petersburga, Marią Biełousową, o powyborczych scenariuszach w Rosji. Wywiad dla portalu Polityka.pl

TOMASZ KUŁAKOWSKI: Co się wydarzy po dzisiejszych wyborach prezydenckich w Rosji?

MARIA BIEŁOUSOWA: W rosyjskich metropoliach ludzie znów wyjdą na ulice. Akcje protestacyjne będą kontynuowane, ponieważ nie możemy liczyć na uczciwe wybory.
Jednak mityngi są ważne jedynie przed wyborami i w ich trakcie, bowiem dzięki masowym protestom można wpłynąć na władze. Po zwycięstwie Władimira Putina trzeba będzie przyjąć inne formy obywatelskiego nieposłuszeństwa, w których masowość nie będzie odgrywała tak istotnej roli. Wierzę w kreatywność antyputinowskiej opozycji, że stworzy coś innego, niż „ulicę”.

Pojawia się propozycja Satjagrahy – przeniesienia na rosyjski grunt ruchu społecznego Mahatmy Gandhiego, który zakładał obywatelskie nieposłuszeństwo bez użycia przemocy.

Możliwe, że będzie to Satjagraha albo obywatelskie śledztwa przeciwko urzędnikom i politykom odpowiedzialnym za wyborcze fałszerstwa.

Na ile prawdopodobny jest scenariusz kolorowego przewrotu politycznego? Byłaby to „biała rewolucja” – od koloru wstążeczek, szalików, baloników, które od grudnia towarzyszą niezadowolonym Rosjanom.

Nie jestem przekonana co do możliwości powtórzenia w Moskwie kijowskiego Majdanu z 2004 r. Scenariusz rewolucji, która w krótkim czasie po wyborach doprowadzi do zmiany władzy, wydaje się nierealistyczny. U nas będzie to raczej długi proces, stopniowo obnażający słabość reżimu, wzmacniający społeczeństwo i opozycję. Może to potrwać od pół roku do dwóch lat. Nie wykluczam również gwałtownego obalenia władzy po wielomiesięcznym dojrzewaniu społeczeństwa i przygotowaniach opozycji.

Co jest największą wartością tych protestów? Reakcji władzy de facto nie ma. Rządzący udają, że nie wiedzą, z kim rozmawiać, a z tłumem nie będą.

Nie należy spodziewać się jakiejkolwiek bezpośredniej reakcji władz. Rządzący nie mają zwyczaju, by słuchać ludzi i robić to, czego wyborcy pragną. Wysocy urzędnicy państwowi nie spełnią żądań opozycji. Rosyjski prezydent nie jest niemieckim prezydentem. Po sfałszowanych wyborach Władimir Putin nie zachowa się jak Christian Wulff, który po aferze z pożyczaniem pieniędzy od biznesmenów i naciskach na media odszedł ze stanowiska. Putin z własnej woli nie odejdzie.

Nie można jednak powiedzieć, iż te protesty są bezcelowe, bowiem dzięki mityngom podkopywana jest pozycja elit rządzących, niszczony ich autorytet. Władze się nad tym głowią, ponieważ wiedzą, że stracili solidne fundamenty. Również w elicie pojawia się ferment, ona widzi upadek autorytetu Putina i Miedwiediewa. Elicie, do której zaliczają się też oligarchowie, zależy na stabilności, bowiem tylko to pozwoli na prowadzenie interesów. Putin się pogubił. On nie pokaże tego publicznie, ponieważ to nie w stylu władcy absolutnego.

Jakie zmiany mogą przynieść kolejne fale protestu? Putin będzie chciał utrzymać władzę, nie rezygnując z agresywnej retoryki, a być może nawet ostrych działań.

To prawda. Władze nie mają pomysłu, jak reagować, dlatego może być gorąco. Putin nieustannie powtarza o chęci destabilizacji Rosji przez „zewnętrzne siły”. Jednak ileż można atakować Stany Zjednoczone czy innych „imperialistów”?

Część liderów antyputinowskich wystąpień mówi o konieczności instytucjonalizacji protestów, powołaniu wokół tego ruchu siły politycznej. Ci ludzie, którzy marzli na ulicach, nie są reprezentowani w Dumie Państwowej, ani na wyborach prezydenckich, a opozycja jest rozbita.

Organizacja tego ruchu mogłaby być zgubna. Masowość stała się możliwa dzięki temu, że na jednym placu znaleźli się przedstawiciele różnych partii oraz ludzie nie popierający żadnych ugrupowań politycznych. Siłą protestów jest to, że obok siebie stoją liberałowie, skrajna lewica i prawica, pisarze, artyści, blogerzy. Instytucjonalizacja protestu doprowadzi do sytuacji, w której znów będziemy mieli kilkadziesiąt opozycyjnych partii o marginalnym znaczeniu, kłócących się o przywództwo.

Zatem najpierw trzeba odsunąć Putina od władzy, następnie zmienić system polityczny, a dopiero potem zająć się programami wyborczymi?

Wszyscy są zgodni, że trzeba odsunąć Putina od władzy. Można to zrobić jedynie oddolnie.

Wybory prezydenckie na biężąco na TWITTERZE. Oryginał tekstu TUTAJ.

niedziela, 04 marca 2012, gosporosja
https://twitter.com/TKulakowski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: