Blog o Rosji. O polityce, historycznej również, relacjach władza-obywatel, ludziach opozycyjnie myślących, Moskwie.
Blog > Komentarze do wpisu

Dień Pobiedy bez Stalina

- Nie ma przebaczenia dla zbrodni Stalina, których dopuścił się na własnym narodzie - tymi słowami prezydent Dmitrij Miedwiediew po raz kolejny udowodnił, że odżegnuje się od totalitaryzmu radzieckiego.

Ale obchodzonego dziś i jutro święta 65. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem Miedwiediew nie popsuje. Takiego świętowania Dnia Zwycięstwa, jakie zapowiada się jutro, jeszcze w Rosji nie było. Takiego pokazu siły, nowych wytworów przemysłu wojskowego, tylu tysięcy żołnierzy z krajów byłego ZSRR i nie tylko, tylu muzyków wojskowych. Przygotowania do parady, która przejdzie przez plac Czerwony w Moskwie, trwały od dwóch lat. Moskwa wydała ponad 115 mln rubli (ponad 11 mln zł) na poprawę miejskiej infrastruktury.

Jutro przez plac Czerwony przemaszeruje ponad 10 tysięcy żołnierzy rosyjskich, ze wszystkich formacji, nawet z wojsk kosmicznych FR. Za nimi w defiladzie pójdą żołnierze z byłych krajów ZSRR, z wyjątkiem nielubianych na Kremlu Gruzinów oraz Mołdawian i Uzbeków, którzy nie przyjęli zaproszenia. Będzie za to reprezentacja armii polskiej, która od kilku dni ćwiczy przed paradą w Moskwie. Będą też koalicjanci antyhitlerowcy - Amerykanie, Francuzi oraz Brytyjczycy. Zagra 1200 muzyków orkiestrowych. Śmigłowce Mi-8 nad placem Czerwonym przefruną z ogromną flagą Rosji. Samoloty Mig i Su utworzą na niebie liczbę 65 - rocznicy wielkiego ojczyźnianego zwycięstwa.

Rosjanie zaprezentują najnowsze wytwory swojego przemysłu wojskowego. Będzie model rakietowego pocisku balistycznego dalekiego zasięgu Topol-M, przystosowany do przenoszenia głowic jądrowych. Będą pojazdy zwiadowcze typu "Dozor". A także najnowsza, dopracowana wersja współczesnego przeciwlotniczego zestawu artyleryjsko-rakietowego "Pancir-S1".

Parada jest po to, by całemu światu pokazać, że to radziecka wówczas Rosja pokonała III Rzeszę i wyzwoliła Europę spod hitlerowskiego buta, że to Rosjanie są narodem wyjątkowym. W ten sposób myśli przeważająca część elit na Kremlu i rosyjskie społeczeństwo - od Kaliningradu do Władywostoku, w jedenastu strefach czasowych.

Jednak nie wszyscy. Od Stalina i radzieckiego totalitaryzmu konsekwentnie odcina się Dmitrij Miedwiediew. We wczorajszym wywiadzie dla rosyjskiej gazety "Izwiestia" uczynił to po raz kolejny. Opowiedział się za zdjęciem wszystkich klauzuli tajności z dokumentów z okresu II wojny światowej, a także całego okresu stalinizmu. - Upłynęło już wystarczająco dużo czasu - 65 lat. Naród powinien znać całą prawdę o wojnie - powiedział.

Jako jeden z niewielu przywódców rosyjskich nazwał reżim radziecki totalitarnym, który wyniszczał przede wszystkim Rosjan. Miedwiediew podkreślił również, że dla zbrodni wojennych nie ma terminu przedawnienia. - Jeśli dzisiaj przymkniemy oczy na te zbrodnie, to w przyszłości mogą się powtórzyć - powiedział. Wymienił między innnymi zbrodnię katyńską, która będzie tematem rozmowy prezydenta Rosji z p.o. prezydenta Polski Bronisławem Komorowskim podczas dzisiejszego spotkania w Moskwie.

Podczas zaczynającego się dzisiaj święta wyraźnie będzie widać zmianę akcentów - to nie generalissimus był zwycięzcą, lecz młodzi radzieccy żołnierze, którzy setkami tysięcy ginęli na froncie. Proces rewizji stalinizmu trwa od kilku miesięcy.

Jeszcze na początku roku Stalin miał być głównym elementem "kampanii promocyjnej" święta 9 maja. Władze Moskwy chciały umieścić specjalne tablice informujące o roli Józefa Stalina w zwycięstwie podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, jak Rosjanie nazywają II wojnę światową. Na placu Czerwonym miał zawisnąć gigantyczny portret wodza. Plakatami z wizerunkiem dyktatora miano oblepić całą Moskwę. Władze zrezygnowały jednak z tego pomysłu. Eksperci na Zachodzie oceniają, że uczyniono to pod wpływem zachodnich przywódców, którzy nie chcieli znaleźć się przy wizerunku Stalina. Jednak w Moskwie podkreśla się, że to element przewartościowania rosyjskiej polityki historycznej.

Zmiana akcentów polega na tym, że z polityki historycznej Miedwiediew usuwa elementy kontrowersyjne, a takim był Stalin, dyktator mający na sumieniu setki tysięcy ludzkich istnień. Prezydent po tragedii smoleńskiej dwukrotnie imiennie wskazał Stalina jako sprawcę mordu katyńskiego. Uczynił to m.in. w Krakowie, po pogrzebie pary prezydenckiej. Podkreślał, że winę za śmierć polskich oficerów w Katyniu ponosi Józef Stalin i jego poplecznicy, co w ostatnich latach nie padało z ust rosyjskich władz, czyli Władimira Putina.

Rosjanie jednoznacznie traktują Dzień Zwycięstwa - jako jeden z największych sukcesów w historii, nie tylko XX wieku. Według najnowszych badań opinii publicznej Centrum Lewady, 75 proc. Rosjan będzie świętowało zwycięstwo dziś, jutro, a także w poniedziałek, który jest dniem wolnym od pracy. Jubileuszową paradę obejrzy prawie 80 proc. Rosjan, o 7 proc. więcej niż w roku ubiegłym. Według Centrum Lewady prawie połowa respondentów pozytywnie odnosi się do udziału obcych wojsk w defiladzie zwycięstwa nad faszyzmem.

Kult pokonania Hitlera jest czymś wyjątkowym i pojawia się w świadomości Rosjanina już od najmłodszych lat. Urodzeni na przełomie lat 80. i 90. młodzi ludzie, z którymi rozmawiałem podczas moich podróży nad Wołgę, mówią, że już jako trzylatkowie paradowali z balonikami 9 maja w swoich miastach i miasteczkach. Później w szkole na lekcje przychodzili weterani, zwykle dziadkowie uczniów, którzy opowiadali, jak to własną krwią przepędzili z terenów "matki-Rusi" hitlerowskich okupantów. Dla dzisiejszych staruszków, ludności radzieckiej żyjącej w wielkiej nędzy w czasie II wojny światowej, walka toczyła się o być albo nie być ojczyzny, o życie każdego z miliona radzieckich obywateli. Te emocje przekazują z pokolenia na pokolenie.

Mimo konsekwentnej antystalinowskiej retoryki Miedwiediewa, wciąż znaczna część Rosjan pozytywnie ocenia Stalina nie tylko jako zwycięzcę nad faszystowskimi Niemcami, ale samą postać wodza. Wynika to z fałszowania historii, której sprzeciwia się właśnie prezydent. Konsekwencje istnienia białych plam historycznych są poważne. Większość Rosjan nie wie na przykład, że radzieckie zwycięstwo w Europie Środkowej w 1945 roku było dwuznaczne, bowiem za masą młodzieńców w radzieckich mundurach szła ideologiczna armia, by zbudować np. w Polsce komunizm. Gdy na ten temat rozmawiam z młodymi Rosjanami, oni nie mogą uwierzyć, że zwycięstwo Armii Czerwonej mogło mieć w sobie cokolwiek negatywnego. Niektórzy wysuwają nawet oskarżenia, że jesteśmy niewdzięczni, że zapomnieliśmy, kto wyzwolił Polskę. Na tym nie koniec. Rosjanie nie wiedzą także, że Stalin przyjmując pakt Ribbentrop-Mołotow był współwinny wybuchu wojny. Są przekonani, że zakończenie II wojny światowej to wyłącznie ich zasługa. Natomiast do momentu katastrofy polskiego samolotu pod Smoleńskiem Rosjanie nie wiedzieli, że było coś takiego jak zbrodnia katyńska. Zaś ci, co słyszeli o mordzie na polskich oficerach, byli przekonani, że to hitlerowcy zamordowali polskich oficerów w 1940 roku, a nie NKWD.

Według socjologów wiara w Stalina i ZSRR wynika z poczucia przynależności do potężnego mocarstwa, które pokonało Hitlera i rządziło światem przez połowę XX wieku. Sam Dzień Zwycięstwa był główną ideologiczną podstawą mocarstwowości i punktem zwrotnym w dalszym istnieniu imperium radzieckiego. Dlatego tak trudno zmienić mentalność Rosjan, nad czym - wydaje się - pracuje Dmitrij Miedwiediew.

Nie wiadomo, dokąd zaprowadzi Rosję nowy prezydent z antytotalitarnymi i antystalinowskimi pomysłami na nową tożsamość. Niektórzy liczą, że wielu Rosjan podejmie próbę rewizji swojej wiedzy o historii, oglądając wielką paradę na placu Czerwonym z okazji 65. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem.

Tomasz Kułakowski, tekst ukazał się w dzisiejszym wydaniu "Dziennika Polskiego" w Krakowie.

sobota, 08 maja 2010, gosporosja
https://twitter.com/TKulakowski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: