Blog o Rosji. O polityce, historycznej również, relacjach władza-obywatel, ludziach opozycyjnie myślących, Moskwie.
Blog > Komentarze do wpisu

Krótka pamięć Miedwiediewa?

Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew obiecał całkowite wyjaśnienie zbrodni katyńskiej. Przypomina mu o tym rosyjska organizacja Memoriał, która wysłała do niego list otwarty. Póki co, bez odpowiedzi.

Memoriał, organizacja zajmująca się badaniem zbrodni stalinowskich oraz obroną praw człowieka, nie ustaje w wysiłkach, by raz na zawsze zakończyć sprawę Katynia. Memoriał stoi na stanowisku, że Katyń to wewnętrzny problem Rosji, który kładzie się cieniem na dzisiejszym państwie, a niejako przy okazji uniemożliwia normalizację stosunków polsko-rosyjskich.

Przedwczoraj w niezależnym tytule "Nowaja Gazieta" ukazał się list otwarty Memoriału do władz rosyjskich. Stowarzyszenie zwraca się już po raz drugi do prezydenta Rosji, by ten m.in. zlecił prokuratorowi generalnemu Jurijowi Czajce zbadanie, w jaki sposób przeprowadzono śledztwo katyńskie nr 159. Prowadziła je w latach 1991-2004 rosyjska Główna Prokuratura Wojskowa i umorzyła 21 września 2004 roku. Dokumenty utajniono. Rezultat śledztwa Memoriał uznał za kuriozalny i od kilku lat bezskutecznie walczy o spełnienie swoich postulatów.

Po pierwsze, domaga się odtajnienia wszystkich dokumentów śledztwa. Znanych jest tylko 67 ze 183 tomów akt. Są to dokumenty, które prezydent Rosji 8 maja w Moskwie przekazał p.o. prezydenta Polski Bronisławowi Komorowskiemu. Dmitrij Miedwiediew zapewnił wówczas, że odtajnianie materiałów katyńskich będzie kontynuowane na jego osobiste polecenie. Dlatego też Memoriał postanowił ponaglić głowę rosyjskiego państwa.

Memoriał postuluje również wznowienie śledztwa katyńskiego. Powrót Katynia na wokandę ma mieć na celu ustalenie z imienia i nazwiska wszystkich ofiar zbrodni, co w każdej sprawie sądowej powinno być oczywiste. Nowe śledztwo powinno także ustalić, czy istnieje tak zwana lista białoruska, czyli nazwiska około 2 tys. polskich oficerów zamordowanych na terytorium zachodniej Białorusi. To jedna z niewielu białych plam katyńskich, o wyjaśnienie której stara się Memoriał. Nie wiadomo, czy taki spis istnieje, być może historycy musieliby przejrzeć dziesiątki tysięcy dokumentów w archiwach rozsianych po całej Rosji, ale Memoriał apeluje, by prokuratura udowodniła, że listy nie ma. - A skoro jej nie ma, niech przedstawi wszystkie kroki, jakie podjęła w celu ustalenia tej listy - mówił mi niedawno Aleksander Gurjanow z Memoriału.

Organizacja badająca zbrodnie katyńskie chce także wznowienia śledztwa, bowiem nie może pogodzić się z oceną prawną zbrodni. W śledztwie prokuratura wojskowa zakwalifikowała mord na polskich oficerach jako zbrodnię pospolitą - przekroczenie uprawnień z ciężkimi konsekwencjami, którego dopuściło się kilku wysokich funkcjonariuszy NKWD. Zgodnie z prawem, zbrodnia katyńska jako przestępstwo pospolite uległa przedawnieniu 10 lat po tragedii, czyli w 1950 roku. Memoriał apeluje o przekwalifikowanie mordu na "zbrodnię wojenną" i "zbrodnię przeciw ludzkości", co uniemożliwiłoby jej przedawnienie.

Sprawa nie jest prosta. Główna Prokuratura Wojskowa w kwietniowym piśmie do Memoriału, do którego dotarł "Dziennik Polski", uzasadniała, że nie może wznowić śledztwa, ponieważ doszło do przedawnienia. W podobnym tonie odrzuca prośby Memoriału o imienną rehabilitację wszystkich ofiar. Prokuratura tłumaczyła, że nie może tego uczynić, bowiem z taką prośbą mogą wystąpić albo same ofiary, albo ich najbliższe rodziny.

Administracja prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa nie zareagowała jeszcze na list Memoriału. I nie wiadomo, czy w ogóle zwróci na pismo uwagę. Ale były minister spraw zagranicznych Adam Rotfeld ma taką nadzieję. - Samo już wysłanie listu otwartego do Miedwiediewa świadczy o tym, że jest to polityk, do którego ludzie zwracają się z nadzieją na spełnienie ich próśb - mówi prof. Rotfeld, członek polsko-rosyjskiej grupy do spraw trudnych.

Bardziej sceptyczny jest zastępca redaktora naczelnego "Nowej Gaziety" Andriej Lipski. Ocenia on gesty Miedwiediewa w sprawie katyńskiej jako kontynuację pokazywania "ładniejszej twarzy Rosji". - To jest odkręcanie polityki Władimira Putina, która doprowadziła do tego, że ludzie patrzą na nas jak na zwierzęta, nie przestrzegające niczyich praw. Miedwiediew normalizuje wizerunek Rosji, dlatego potępia generalissimusa. I chyba sam w to wierzy, zaś w jego ścisłym otoczeniu przeważają ludzie, którzy nie lubią stalinizmu i chcą się z nim rozliczyć. Ale nie uczynisz tego, dopóki nie rozliczysz się z sąsiadami - wyjaśnia Lipski. Podkreśla jednak, że elita władzy jest podzielona i nie wszystkim zależy na odtajnieniu śledztwa katyńskiego.

Moskiewscy dziennikarze podejrzewają, że wśród obecnych elit władzy jest sporo potomków tych, którzy mieli na rękach krew polskich oficerów, dlatego prawda nie może ujrzeć światła dziennego. - Stalinizm to tylko detal. Najważniejszym wyzwaniem dla dzisiejszej Rosji jest przebudowanie gospodarki i systemu politycznego. A ja nie jestem pewien, czy my idziemy w tym kierunku - konkluduje Lipski.

Tomasz Kułakowski

tekst ukazał się 28 maja 2010 w "Dzienniku Polskim"

piątek, 28 maja 2010, gosporosja
https://twitter.com/TKulakowski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: