Blog o Rosji. O polityce, historycznej również, relacjach władza-obywatel, ludziach opozycyjnie myślących, Moskwie.
Blog > Komentarze do wpisu

Zbrodnia przeciw wolności / korespondencja z Moskwy 3 tygodnie po śmierci Anny

Skrzynka pocztowaNa czyje polecenie zamordowano rosyjską dziennikarkę Annę Politkowską? Najświeższy trop prowadzi do oficerów milicji z Niżniewartowska. Śmierć dziennikarki nie wstrząsnęła opinii publicznej w Rosji.

Milicjanci być może zemścili się za sprawę sprzed pięciu lat. Komentatorka "Nowej Gaziety" opisywała wtedy uprowadzenie i zamordowanie Zelimchana Murdałowa, za które - jej zdaniem - odpowiadali milicjanci, którzy służyli wtedy w Czeczenii. W wyniku śledztwa jeden z podejrzanych, porucznik Siergiej Łapin, został rok temu skazany na 11 lat łagru, a jego przełożeni są nadal poszukiwani. Artykuły Politkowskiej mogły być podstawą oskarżenia.

Prokuratorzy zajmujący się zabójstwem dziennikarki przesłuchiwali przed kilkoma dniami krewnych Łapina, w tym jego siostrę, gdyż - jak wynika ze śledztwa - w zabójstwie Politkowskiej brały udział trzy osoby, w tym jedna kobieta. Mordercę zarejestrowała kamera przed budynkiem, w którym mieszkała Politkowska, dwoje pozostałych uczestników nagrała sklepowa kamera.

Jeszcze dwa dni temu wzdłuż kamienicy przy ul. Leśnej 8 w Moskwie, w centrum miasta, 150 metrów od wyjścia ze stacji metra "Biełorusskaja", stały wazony pełne róż i goździków, a obok wypalone znicze. Potem uporządkowano teren, pozostawiając przywiązany do poręczy tomik poezji, krzyż, czarne wstążki oraz dwa uschłe bukiety kwiatów.

- Tu zabito Politkowską? - pytam około 60-letnią kobietę. - Tak... To straszne. Komuś nadepnęła na odcisk, nie będę o tym rozmawiać - mówi.

Anna Politkowska, dziennikarka "Nowej Gaziety", nadepnęła na odcisk nie tylko podejrzewanym o zabójstwo milicjantom. Opisywała bowiem realia czeczeńskiej wojny, korupcję w armii, obozy dla uchodźców, pobicia, porwania, tortury i morderstwa. Przede wszystkim jednak zajmowała się tzw. drugą wojną czeczeńską, która zaczęła się jesienią 1999 r. Przez siedem lat jeździła do kaukaskiej republiki, przywożąc kolejne wstrząsające reportaże.

Przez lata pracy wielokrotnie mogła zginąć - każdego dnia podczas wypraw reporterskich do czeczeńskich miast i wsi. Przetrzymywano ją, przesłuchiwano, poniżano, lecz ona kontynuowała swoją misję - pisania prawdy o Czeczenii, uświadamiania Rosjan o złu wojny, w której - jej zdaniem - nie było i nie ma zwycięzców, a tylko przegrani, niewinni ludzie po obu stronach.

Śmierć Politkowskiej nie wstrząsnęła opinią publiczną Rosji. W porównaniu do liczby mieszkańców Moskwy tylko garstka ludzi odwiedziła miejsce zbrodni i przyszła na pogrzeb. Tydzień po śmierci Centrum Lewady - uważane za najbardziej wiarygodny ośrodek badania opinii publicznej - opublikowało dane, według których do momentu śmierci 53 proc. Rosjan w ogóle nie słyszało o Annie Politkowskiej.

- Nic nie ochroni cię od fizycznej przemocy w tym kraju, gdzie źle być szlachetnym człowiekiem. Już od dłuższego czasu moja rodzina planuje emigrację. Wcześniej nie chciałem się na to zgodzić, ale po tej zbrodni - nie przeciwko człowiekowi, kobiecie, matce, lecz przeciwko wolności, prawom człowieka - nie mam wątpliwości, że władza jest na tyle zdegradowana, że następną ofiarą może być każdy z nas - mówi Grigorij S., młody nauczyciel gry na skrzypcach.

Wczoraj przed budynkiem, w którym zginęła Politkowska, zaczepiłem młodego mężczyznę: - Co myśli pan o tym zabójstwie? Nie wiem... - odpowiedział. Mężczyzna sprzedający pirackie płyty DVD, zapytany, czy zszokowało go morderstwo dziennikarki, powiedział: - Pewnie tak.

Niedaleko ulicy Leśnej swoją siedzibę ma Rosyjski Państwowy Uniwersytet Humanistyczny, a w nim m.in. Instytut Mass Mediów, gdzie za rok nauki na dziennikarstwie płaci się 5,5 tys. dol.

- Wykładowcy byli zszokowani morderstwem Politkowskiej, ale studentom jest wszystko jedno. Nie należy pisać o polityce, lecz zajmować się innymi tematami: przyrodą, podróżami, modą. Podczas mojej wakacyjnej praktyki w podmoskiewskiej gazecie pisałam o różnych pierdołach: ktoś wyhodował duże pomidory czy ogórki itd. - mówi Tatiana S., studentka II roku dziennikarstwa.

Jej koleżanka z roku, Katia, jest innego zdania. Interesuje się polityką, lecz o niej się w instytucie nie rozmawia. - Putin, Kreml to tematy tabu. Chciałabym pracować w telewizji jako reporter polityczny, ale nasze stacje są sterowane przez władze. Więc będę musiała wyjechać z Rosji, marzy mi się CNN, BBC - mówi.

TOMASZ KUŁAKOWSKI

Artykuł ukazał się w Dzienniku Polskim 28 października 2007 roku.

Źródło: Dziennik Polski

poniedziałek, 24 września 2007, gosporosja
https://twitter.com/TKulakowski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: